Cały prawie dzień czekałem, aż przestanie padać deszcz. Taką miałem dziś o dziwo ochotę na rower, że prawie zdecydowany byłem na jazdę w mokrym, jednak zdrowy rozsądek kazał mi poczekać. Opłacało się, gdyż ok. godziny 18:00 deszcz ustał na dobre, chmury z nieba jednak nie zniknęły i wokoło wydawało się być na wskroś ponuro.
Mimo szarej poświaty wsiadłem na rower (tym razem zimówkę) i pojechałem w teren. Jak nie mam planu, to jadę nad Jezioro Kowalskie, tak jakoś mam, może przyczyną tej, a nie innej trasy jest święty spokój pośród lasu, po drogach leśnych, wśród przyrody, a widok sporego jeziora jak wiedzą Ci co mnie znają, działa na mnie jak 4 piwa na raz...
Już pierwsze metry po ścieżce na łące orzeźwiły moje gołe łydki rosą, a na leśnych ścieżkach chlapiące błoto spod tylnego koła umalowała mi na brązowo plecak. Jednak wcale się tym nie zrażałem, bo na prawdę mam znów ochotę do jazdy!
Gdy już dojechałem na zbiornik, nie omieszkałem przejechać kawałka tamtejszego, nieco już podniszczonego singla. Raz nawet skręciłem dla urozmaicenia w jakąś nieznaną ścieżkę, co skończyło się oczywiście jazdą przez las, ale nie po drodze :-)
Przy tamie w Jerzykowie była też krótka pogawędka z emerytowanym kajakarzem i kiedy skończyliśmy konwersację strzeliłem Panu klimatyczną fotkę.
Potem jeszcze odbiłem na Puszczę Zielonka i przez różne takie wioski i wioseczki wykręciłem dziś te 3 dyszki. Myślę, że tak trzeba, bo nie sposób wsiąść na rower po tej mojej stagnacji i pizgnąć na raz stówkę - nie chcę od razu. Małymi krokami, a znów będę kręcił jak za starych dobrych czasów, a na prawdę tęsknię za tym i za niektórymi miejscami i za Wami bikestats'owicze!
ździsie:

Wspomniany koniec ścieżki leśnej przy Jeziorze Kowalskim

Jezioro Kowalskie - fragment.

Kajakarz

Klimatycznie nad Jeziorem Kowalskim

Bednary - nieco z innej beczki, ale tamtejsza kapliczka ma swój urok.
Trzy dni pod rząd na rowerze proszę Państwa - Grigori nie poddawaj się :-) Dziękuję za odwiedziny i pozdrower!