Niedzielna wycieczka na plac zabaw we Wronczynku (gm.Pobiedziska), co by się Czarek wylatał. No i się wylatał, bo wracając przespał całą drogę w swojej karadeji. A ja z Anią kręciliśmy polno - leśnymi ścieżkami po miesięcznym okresie banicji remontowo - rowerowej. Było bardzo przyjemnie.
Kilka żabich skoków od Wągrowca, około 60km od domu, na Pojezierzu Chodzieskim, w gminie wiejskiej Wągrowiec, leży wieś Kamienica, a w niej spory parking przy plaży czystego jeziora, na którym zatrzymaliśmy się na start fajnej wycieczki. Szybkie przygotowanie sprzętu i jazda na przygodę - przygodę dookoła Jeziora Kaliszańskiego. Kilka słów o Jeziorze Kaliszańskim: wikipedia
Podczas wycieczki pozytywnie zaskoczyła nas trasa, w większości terenowa oraz bezpośrednia bliskość brzegu. Poza tym ładna pogoda, która na końcówce zaczęła się psuć, dodatkowo wiatr w duecie z grząskim piaskiem co mocno mnie wymęczyło. Ale nie żebym narzekał, bo trening zaliczony, nowe miejsca odwiedzone i i czas z najważniejszymi mile spędzony :-)
ździsie: Kamienica - plaża nad Jeziorem Kaliszańskim
baza windsurfingowa w Kamienicy
amerykański kamper
droga z Kamienicy do Kaliszan
w tamtych fyrtlach wiatraków jest od groma
Jezioro Kaliszańskie
wiejskie widoki w Kaliszanach
gęsi też mają majówkę
gdzieś na trasie
widok na fragment Jeziora Kaliszańskiego z Kaliszan
Jazda z kolegą po leśno - polno - jeziornej okolicy naszego pięknego miasteczka Pobiedziska. Ziomek mieszka od niedawna w Pobiedziskach i jeszcze nie zdążył zapoznać się z geografią okolicy. To mu dziś pokazałem - podobało się, a w szczególności single w Parku Krajobrazowym Promno.
Wraz z żoną i synkiem w przyczepce, wybraliśmy się do Iwna nad tamtejszy staw, w odwiedziny do szwagra, który od kilku dni próbował coś złowić na wędkę. Po drodze zahaczyliśmy o piękny pałac Mielżyńskich w Iwnie (foto w galerii). Jak zajechaliśmy nad staw, to szwagier nic jeszcze nie złowił, ale chwilę po naszym odjeździe wyjął prawie 15kg karpia (niestety ze względu na rodo zdjęć karpia brak).
Przejażdżka późnym popołudniem, rodzinnie po gminie Pobiedziska z synkiem w przyczepce. Ciepło się nagle zrobiło. Pobiedziska - Polska Wieś - Borówko - Zbierkowo - Wagowo - Wierzyce - Imielno - Gołunin - Polska Wieś - Pobiedziska
Dziś padło na gminę Kłecko i Mieleszyn. Rowery zatem na dach, przyczepka na pakę i jazda dookoła Jeziora Świniarskiego. Wyruszyliśmy z Kłecka, jechało się wyśmienicie, choć czasem mieliśmy pod wiatr, to jednak większość trasy wiało w plecy. Po drodze było kilka postojów na placach zabaw, nad jeziorem i na lody. Ciepło, wesoło, przyroda, spokój i na rowerach - niczego więcej nam nie potrzeba :-) ps. Czarek przekroczył dziś magiczną barierę 1500km przejech(siedzi)anych z nami w przyczepce.
ździsie: z Polskiej Wsi do Świniar Dolnych (gm.Kłecko)
Nie wszyscy mieli dziś wypoczynek.
plac zabaw w Świniarach Dolnych
drapieżny ptak
Jezioro Świniarskie w Dobiejewie (gm.Mieleszyn)
na plaży w Borzątwi (gm.Mieleszyn)
Jezioro Świniarskie
były też leśne drogi
Kłecko Rynek
Dookoła Jeziora Świniarskiego można bez problemu przejechać rowerem i to nie oddalając się zbytnio od brzegu. Fajna trasa nieco dalej od domu i miło spędzone chwile.
Poranny wgląd na mapę i padło na Zaniemyśl, a dokładniej rundka wokół tamtejszego Jeziora Raczyńskiego. Załadowałem zatem cały majdan na auto i ok. 11 wyjechaliśmy do Zaniemyśla. Po dojechaniu na start, okazało się że objechanie Jeziora Raczyńskiego zajęło nam ok.10km. więc był wielki niedosyt, stąd decyzja aby jeszcze objechać dookoła pobliskie Jezioro Bnińskie i tak też zrobiliśmy i tutaj, na powrocie pojawiło się nawet lekkie zmęczenie, gdyż Jezioro Bnińskie do najmniejszych nie należy, dlatego całą tą dzisiejszą wycieczkę zaliczam do udanych, bo uda mnie lekko piekły na mecie. Dodam tylko, że Czarek wraz z przyczepką i bagażem będą już dobijali do 40kg. także jest co ciągnąć. Wyszła całkiem miła wycieczka, z wieloma atrakcjami, piękną pogodą i pozytywnym zmęczeniem.
ździsie:
promenadą wzdłuż Jeziora Raczyńskiego w Zaniemyślu
Wyspa Edwarda na Jeziorze Raczyńskim w Zaniemyślu
Majdany (gm.Zaniemyśl) - szachulcowa chata na szlaku dookoła Jeziora Raczyńskiego
Ptak piękny, ale biedak ma szyję niedomytą.
Kiedy ja robię zdjęcia, reszta ekipy prowadzi dysputy rowerowe.
Zwola (gm.Zaniemyśl) widok na Jezioro Raczyńskie
widok na plażę miejską i Wyspę Edwarda w Zaniemyślu
biedne drzewo długo nie pożyje
Pałac w Łęknie (gm.Zaniemyśl) obecnie szkoła podstawowa
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017