Poranny wgląd na mapę i padło na Zaniemyśl, a dokładniej rundka wokół tamtejszego Jeziora Raczyńskiego. Załadowałem zatem cały majdan na auto i ok. 11 wyjechaliśmy do Zaniemyśla. Po dojechaniu na start, okazało się że objechanie Jeziora Raczyńskiego zajęło nam ok.10km. więc był wielki niedosyt, stąd decyzja aby jeszcze objechać dookoła pobliskie Jezioro Bnińskie i tak też zrobiliśmy i tutaj, na powrocie pojawiło się nawet lekkie zmęczenie, gdyż Jezioro Bnińskie do najmniejszych nie należy, dlatego całą tą dzisiejszą wycieczkę zaliczam do udanych, bo uda mnie lekko piekły na mecie. Dodam tylko, że Czarek wraz z przyczepką i bagażem będą już dobijali do 40kg. także jest co ciągnąć. Wyszła całkiem miła wycieczka, z wieloma atrakcjami, piękną pogodą i pozytywnym zmęczeniem.
ździsie:
promenadą wzdłuż Jeziora Raczyńskiego w Zaniemyślu
Wyspa Edwarda na Jeziorze Raczyńskim w Zaniemyślu
Majdany (gm.Zaniemyśl) - szachulcowa chata na szlaku dookoła Jeziora Raczyńskiego
Ptak piękny, ale biedak ma szyję niedomytą.
Kiedy ja robię zdjęcia, reszta ekipy prowadzi dysputy rowerowe.
Zwola (gm.Zaniemyśl) widok na Jezioro Raczyńskie
widok na plażę miejską i Wyspę Edwarda w Zaniemyślu
biedne drzewo długo nie pożyje
Pałac w Łęknie (gm.Zaniemyśl) obecnie szkoła podstawowa
Sala ślubów w Bninie na Rynku.
pozdrowerek ;-)
Komentarze (4)
Też musiałem wyguglować kaj to :). Jak będę na jesień we Wronczynie to rozważę odwiedziny tych rejonów ^_^. Ekipa i klimaty zacne!
Przyrodniczo ładnie, architektura też zacna :) Plusem takiej jazdy z obciążeniem będzie późniejsza dobra forma, gdy już każdy będzie mógł śmigać swoim jednośladem i nie będzie trzeba nikogo ciągnąć ;)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017