Wycieczka rodzinna, oczywiście z synkiem w przyczepce z Żywca do Węgierskiej Górki, fragmentem ścieżki rowerowej wzdłuż rzeki Soły czyli Velo Soła. Mieliśmy w planach pokonanie całej trasy do Rajczy, jednak warunki pogodowe, czyli niemiłosierny upał zweryfikował nasze zapędy i musieliśmy zadowolić się metą we wspomnianej Węgierskiej Górce, czyli mniej więcej w połowie trasy. Ale nie ma tego złego, ponieważ miałem z synkiem czas na orzeźwiającą kąpiel w rzece Soła, co było dla nas największą i niezapomnianą przygodą. Trasa troszkę nas rozczarowała, zważywszy na pompatyczne opisy w internecie, ponieważ mało co było ścieżek dla rowerów, a więcej wertepów i ruchliwych dróg samochodowych, gdzie znów towarzyszył nam stres. Pokonanie całej trasy pewnie nie sprawiłoby wielkiego problemu, przy jeździe solo, jednak z bagażem w postaci synka w przyczepce to już zupełnie inna bajka. Cieszy fakt, że pojeździliśmy wspólnie po nieznanych nam terenach, wśród gór i przy pięknej rzece, jaką niewątpliwie jest Soła, a kąpiel w tym górskim potoku, to był sztos!
Echhhh! Mógłbym rozpisywać się godzinami nad pięknem tamtejszych terenów, ale niech wystarczy kilka wstawionych zdjęć. Mogę tylko powiedzieć, że wycieczka odbyła się w towarzystwie żony i synka w przyczepce, a jakżeby inaczej i przebiegała wzdłuż przepięknego Jeziora Żywieckiego w Beskidach. Choć nie obyło się bez niedogodności, to widoki towarzyszące podczas przemierzania szlaku wszystko rekompensują. Warto wspomnieć o ów niedogodnościach, którymi okazały się być braki ścieżek dla rowerów. Większość trasy biegła niestety ruchliwymi drogami, gdzie sznur aut zdawał się nie kończyć i jazda z dzieckiem w przyczepce sprawiała wiele stresu. Od strony Żywca jednak ścieżka dla rowerzystów ciągła się dobrych kilka kilometrów i to podobało nam się najbardziej. Ogólnie Beskidy zrobiły na nas takie wrażenie, że już od teraz będziemy kierować nasze górskie wyprawy właśnie w tamte fyrtle. Ps. Mimo że nie kręcę już tak intensywnie, jak to miało miejsce przed wielu laty, to i tak muszę się pochwalić, że jestem nadal koniem, bo ciągnąc 40kg pod tamtejsze podjazdy nie sprawiało mi to jakiegoś większego problemu - tzn. lekko nie było, ale podjeżdżałem 1x1, byle do przoduuuuuuuu! :-)
ździsie: promenada w Biernej z widokiem na Beskid Śląski
Wycieczka rodzinna, z Czarkiem w przyczepce dookoła Jeziora Wolsztyńskiego, z zahaczeniem o kąpiel w tym jeziorze i słynną parowozownię na końcu. Było miło i ciekawie.
ździsie: na trasie
Jezioro Wolsztyńskie
Szlak Żurawi dookoła Jez. Wolsztyńskiego
Pałac w Wolsztynie
promenada nad Jez.Wolszytńskim
Parowozownia Wolsztyn
Parowóz "Piękna Helena"
Polecam odwiedziny tego kolorowego miasteczka - jest super!
Ależ był dziś atrakcyjny dzionek dla Czarka, bo nie dość że miał synek wycieczkę w przyczepce, to w dodatku mógł dziś zobaczyć na żywo pracę kombajnu i wejść do dużego traktora i pobawić się w traktorzystę przy żniwach. Wszystko to odbywało się w Iwnie, gdzie podjechaliśmy dziś wszyscy na imprezę.
Powolutku i spokojnie po okolicy naszej pięknej gminy Pobiedziska, z żoną na tyłach i synkiem u boku. Fajnie było, mimo że czasem coś tam z chmurek pokropiło. Po drodze klimaty wiejskie, jeziorne i pożniwne. Był też super plac zabaw we wsi Węglewo, gdzie Czarek po półgodzinnej drzemce w swojej karadeji wybawił się z nami tak, że ostatnie 5 kilometrów do domu prześpiewał z tej radości.
ździsie: podziwianie bydła w Bocińcu
Kocanowo
towarowy w Kocanowie
Nad Jeziorem Lednickim dziś spokój, bo chyba słońca brakowało.
Czaruś wespół z rodzicami odbył wycieczkę przyczepkową z Iwna do wsi Pławce, na imprezę urodzinową swojego kuzyna, skąd przez różne wioski i wioseczki wrócił do Iwna. Po drodze cieszyliśmy się piękną pogodą i widokami letnich żniw na polach.
ździsie: IC Warszawa - Poznań widziany w Libartowie (gm. Kostrzyn)
szutrem z Libartowa do Klonów
niemiecka technologia dotarła na nasze pola
Zdziechowice - kładka nad A2
Gułtowy - w tle zabytkowy, drewniany kościół z XVIII w.
Tej niedzieli odbyłem wraz z żoną i synkiem kurs do Poznania , do mojej rodzinki na osiedle Sobieskiego, skąd już w komplecie (6 osób) wyruszyliśmy na przemiłą wycieczkę dookoła Jeziora Strzeszyńskiego. Po drodze wiele atrakcji, szczególnie dla naszych dzieci. Objazd jeziora okazał się być PeSTką (poznański szybki tramwaj), który najbardziej podobał się najmłodszemu Czarkowi. Miło i aktywnie spędzony dzień :-)))
Jazda po pracy, po syna do Iwna, skąd przez różne ciekawe fyrtle gminy Kostrzyn przejechaliśmy do naszych pięknych Pobiedzisk, do domku. Czarek zadowolony i tata również, bo trening wykonany. Ps. w sierpniu jedziemy w góry (Beskidy Żywieckie) i trzeba szlifować formę, stąd oprócz jeżdżenia rowerem, biegam i na siłownię chodzę.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017