Tej niedzieli odbyłem wraz z żoną i synkiem kurs do Poznania , do mojej rodzinki na osiedle Sobieskiego, skąd już w komplecie (6 osób) wyruszyliśmy na przemiłą wycieczkę dookoła Jeziora Strzeszyńskiego. Po drodze wiele atrakcji, szczególnie dla naszych dzieci. Objazd jeziora okazał się być PeSTką (poznański szybki tramwaj), który najbardziej podobał się najmłodszemu Czarkowi. Miło i aktywnie spędzony dzień :-)))
ździsie:
Jezioro Strzeszyńskie
Jezioro Strzeszyńskie
kajakiem między jeziorami
Poznań os.Sobieskiego
jedziemy
kacza latorośl
synek pod wrażeniem
jazda po blokowiskach
jakaś wrona założyła gniazdo w elewacji
12 kół na trasie
ścieżka dookoła Jeziora Strzeszyńskiego
z pozdrowerowaniami :-)
Komentarze (2)
Strzeszyńskie jest świetne, kiedyś wybierzcie się też na wycieczkę rowerwami... wodnymi :)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017