praca + pierwszy mróz

Środa, 25 listopada 2020 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km, dpd
No wreszcie dziś można było pokręcić w nieco ekstremalniejszych warunkach. Kiedy rano o 6:30 wyjeżdżałem z domu, moje ciało przeszyte zostało mroźnym powietrzem (był efekt wow!) i mogę powiedzieć, że to był pierwszy taki powiew zimy tego roku, bo temperatura oscylowała w okolicach -3*C, a to już prawdziwy mróz. Oczywiście byłem przygotowany i strój dobrałem idealnie do warunków, czego efektem był komfort termiczny na całej trasie, zarówno w drodze do pracy, jak i z powrotem, kiedy termometr wskazywał ok.0*C.

Dla chętnych, a niezdecydowanych do jazdy w mrozie podam jak się ubrałem:
1. spód - gacie, skarpetki bawełniane artengo z decath....spodnie ocieplane z decath.....na szelakach, "adidasy" i ocieplacze endura z neoprenu na stopach.
2. góra - krótka koszulka z poliestru, długa koszulka z poliestru, bluza rowerowa bez ocieplenia, kurtka jesienna bez ocieplenia z Lidla o taka - tutaj.
3. głowa - kominiarka, czapka z poliestru, kask.
4. dłonie - rękawiczki długie z decath....
Oczywiście każdy ma indywidualną odporność na niskie temperatury i trzeba dobierać strój według własnego zapotrzebowania. Ja też mam strój na tęgi mrozy, w których lubię jeździć i wtedy mam garderobę ekstra, czyli full ocieplenie i bielizna termo, ale na dzisiaj to co założyłem wystarczyło w 100%.

Poza tym, jazda w takich warunkach, w końcówce listopada, kiedy rano jest ciemno i po południu jest też ciemno, daje zastrzyk endorfin na wysokim poziomie - polecam każdemu i nie ma się czego bać - wystarczy się tylko odpowiednio ubrać.

ździsie:

Zaczyna świtać.


Szron jest piękny.


Witam słońce.


A oto niebo, po wyjeździe z pracy. Dni są już naprawdę krótkie.

Komentarze (5)

Temp widać na zdjęciach a co do ubioru to po latach stwierdzam ze warto czasem zapłacić za cos dobrego niz marznac.

Roadrunner1984 21:33 piątek, 27 listopada 2020

Polecam też skarpety z wełną merynosa. Też zakupiłem je w tym francuskim sklepie sportowym :D Skarpety dają radę. Nie są mokre, a dobrze trzymają ciepło. No i wiadomo, że jak jazda po zmroku, czy też zanim dzień wstanie do życia, to porządne lampki, a nie jakieś pseudo mrugające plastikowe skorupki. Tutaj warto dołożyć trochę złociszy dla własnego bezpieczeństwa.

maniek1981 22:44 czwartek, 26 listopada 2020

Foty piękne! Dobry ubiór to podstawa, ja na niższe temperatury mam spodnie z membraną wiatroszczelną Shimano, do tego czapka pod kask, ochraniacze na butt również tej samej marki z taką samą membraną. Pod spód zakładam potówkę z długim rękawem z Deca, na to koszulka z krótkim, bluza ocieplana i kurtka Viking lub softshell 4F. Swoją drogą ja już tej jesieni zaliczyłem jazdę przy -5,5°C ;)

Kolzwer205 22:08 czwartek, 26 listopada 2020

Jazda po ćmoku jest spoko, ale zimą niestety trzeba wycierać szalik/komin albo okulary. Wybory: łzy w oczach lub usta oszczypane. Jazdy nocne więc wg. mnie lepsze latem ;)).

Późna jesień i zima też mają oczywiście swoje plusy - właśnie wschody i zachody słonka, i o niebo lepsza widoczność ;].

Lapec 07:34 czwartek, 26 listopada 2020

Podobny zestaw zimowy jak u mnie :) Ciuchy z Deca... dają radę, jako uzupełnienie te z Lidla (choć dawno mnie tam nie było, ale w szafie coś tam jeszcze leży), podwójne skarpety i da się żyć, przynajmniej na dystansie +/- 30 kilosów. Potem się robi lekki problem, ale do wytrzymania :)

Szronik też dziś widziałem, dobrze sobie przypomnieć, jak toto wygląda.

Trollking 21:49 środa, 25 listopada 2020
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!