okolice Dziewiczej Góry
W lesie zabłocone ścieżki i kałuże zdążyły już stwardnieć na skałę od mrozu i jazda stała się czysta, ale też trochę niebezpieczna. Na szczęście mnie dziś pech nie dopadł i na lodzie oraz na zmrożonych bruzdach utrzymywałem dziś pion do samego końca.
Celem dzisiejszej wycieczki był podjazd na szczyt Dziewiczej Góry, a cała reszta to improwizacja. Ubrałem się dobrze i nic sobie nie odmroziłem. Choć te -2*C nie są jakimś wielkim ekstremum dla mnie, bo zdarzało się jeździć w temperaturach poniżej -10*C, to i tak poliki miałem ładnie zaczerwienione :-)
Oto trasa:
Jeden ździś:

Przepiękny fragment czerwonego szlaku z Potasz do Mielna.
Ps. Wybaczcie drodzy znajomi, że nie komentuję Waszych wpisów ostatnio. Remont daje mi się we znaki i pewnie jeszcze troszkę będę na bs nieaktywny.




