Pech w terenie

Wtorek, 16 lipca 2013 · Komentarze(10)
Kategoria 40-100 km
Taki miałem zapał jak wyjeżdżałem z domu. Chciałem wyszaleć się na rowerze w terenie jak nigdy i prawie mi to wyszło, do momentu aż nie zaliczyłem niezłej gleby jadąc singlem przy Jeziorze Kowalskim.
Wchodząc w zakręt 90* wpadłem w poślizg na grząskim piachu i położyłem się na ziemi ze sporą prędkością. Ale to nic groźnego, tylko w napędzie miałem wuchte syfu, który potem długo się mielił.
Nie zraziło mnie to i pojechałem dalej, kiedy jadąc pewną piaszczystą drogą, w tylną oponę wszedł mi gwóźdź długości palca. Po chwili miałem już flaczersa z tyłu i musiałem przystąpić do monotonnego klejenia dętki łatką. Podczas roboty komary pogryzły mnie niemiłosiernie.
Po sklejeniu mój zapał nieco ostygł i postanowiłem pojeździć troszkę delikatniej i tym sposobem zrobiło się późno i powoli zacząłem wracać.
W drodze powrotnej zupełnie niespodziewanie spotkałem ziomala Młodzika, który na tarasie dokonywał serwisu swojego kosmicznego amortyzatora.
Pogadalim, pośmialim się i na koniec postanowiłem zapić swój smutek po tych dzisiejszych pechach i kupiłem piwo, które na domiar tego zbiłem jak ostatnia ciapa w tym sklepie! Potrzaskało się na maxa, a biedna dziewczyna musiała to pozbierać potem :-S
Ehhhh! Idę spać już hehe

Ten gwóźdź przebił mi oponę © grigor86


Czasem i taki rzeczy się przydarzają - przebita opona © grigor86


Bosa przeprawa przez rzekę © grigor86


Rzeka przecinająca drogę © grigor86


Piękny, biały, lekki amortyzator i Młodzik na drugim planie :-))) © grigor86


Lipcowy zachód Słońca w Wierzonce © grigor86

Komentarze (10)

Ten zabytkowy kwadratowy gwóźdź to chyba specjalnie na ciebie czekał heh, jak kiż na FB napisałem...... w trasę tylko pucha :D

Roadrunner1984 12:58 środa, 17 lipca 2013

Nie wiedziałem, że ten gwóźdź aż tak wielki był ;)
Co za fotka ;)

Klosiu, pamiętaj że nic siłą - wszystko młotkiem ;P

mlodzik 10:58 środa, 17 lipca 2013

Jak pech to pech,ale to nic takie życie. Nogi wymoczone rower naprawiony i w drogę .

jerzyp1956 07:47 środa, 17 lipca 2013

To nie był Twój dzień. Już się wystraszyłem jak czytałem o glebie na singlu nad Kowalskim - myślałem że powtórka.
Co to za rzeka przez, którą przechodzisz w bród? Całkiem czystą wodę ma. Z rozpędu dałoby się nią przejechać? :P

sebekfireman 06:17 środa, 17 lipca 2013

Co nas nie zabije to wzmocni, jak to mówią :) Komary przy jeziorach to paskudztwo do potęgi, nie zapomnę jak mnie z miesiąc temu chciały zeżreć żywcem gdy mi się zerwała spinka od łańcucha na podjeździe. Wypasiona ta droga przez rzekę :)

marcingt 22:34 wtorek, 16 lipca 2013

Z tym piwem to Kolego przegiąłeś! Jak można... ;P

a tak powaznie, jak nie urok to sraczka.

bobiko 22:11 wtorek, 16 lipca 2013

Mlodzik dzierży niezbędne narzędzie do serwisu w drugiej ręce :D
Ale ten gwóźdź wygląda jak grot włóczni świetego Wojciecha ;). Pewnie jakiś ręcznie kuty zabytek, od stu lat leżał tam cierpliwie i czekał na twoją oponę :).

klosiu 20:43 wtorek, 16 lipca 2013

Faktycznie pechowy dzień :) Piwa bym sobie nie wybaczył. A gwóźdź stary, kwadratowy, czyli pewnie jeszcze wojnę pamięta :P

kaeres123 20:37 wtorek, 16 lipca 2013

Po prostu pech.....

Nefre 20:37 wtorek, 16 lipca 2013
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!