łykanie terenu

Niedziela, 14 lipca 2013 · Komentarze(8)
Kategoria 40-100 km
Muszę się Wam do czegoś przyznać. Jestem chyba lekko jebnięty, bo zdarza mi się gadać do roweru...Normalnie staję sobie gdzieś na szlaku, opieram rower o drzewo i se gadam na głos do niego, wychwalając i zapewniając że niczego mu nie braknie itp.
.....się człowiek przywiązuje do tej przecież rzeczy :-)

No a jeśli chodzi o dzisiejszy wypad, to oczywiście kolejny dzień kiedy ciąłem po drogach nie asfaltowych. Między polami jechałem do lasu, a w lesie jechałem między drzewami po kamykach i piachu, na korzeniach i w błotku. Na pewnej polnej dróżce to nawet udało mi się wycisnąć 53km/h. jadąc lekko z górki :-0
Było bardzo przyjemnie i smacznie, bo nawet jagód się nażarłem jak dzik jakiś.
Jak żubrowałem w krzakach jagód, to mi kleszcz po ręce chodził, więc trzasnąłem mu w łeb i zdechł, tak więc uwaga - po każdej jeździe w terenie trzeba oglądać ciało, czy jakiś pasożyt się nie zagnieździł w ciele.

Kolejna porcja jazdy w terenie zaliczona, a rower działa jak marzenie - sama przyjemność. Narka

Polną drogą do lasu © grigor86


Leżące łany zboża w Klinach © grigor86


Plaża nad Jeziorem Kamińskim © grigor86


Zielone kałuże na zielonym szlaku © grigor86


Strumyk w lesie niedaleko Głęboczka © grigor86


Droga leśna Głęboczek - Zielonka © grigor86


Felt na leśnej drodze © grigor86


Pyszne jagody prosto z lasu - zero chemii © grigor86


Uwaga na kleszcze w lesie! © grigor86


Ma ktoś ochotę na żabie udka? © grigor86


Jezioro Kołatkowskie © grigor86

Komentarze (8)

Jak zwykle fajny trip i opis, nie wiem czy na kleszcze nie ma jakiś środków odstraszających, nieraz na tych buteleczkach jest napisane, że na kleszcze... ale jak to działa to już nie wiem. Podobno musi mieć Deet.

Jocker 09:56 poniedziałek, 15 lipca 2013

Ja czasem gadam do siebie w czasie jazdy na rowerze w ruchu miejskim. Są to przeważnie przesycone łaciną komentarze odnośnie zachowania spaliniarzy. :)

zarazek 08:16 poniedziałek, 15 lipca 2013

Żabie udka nie, ale może cąłusa. Kleszcza na szczęście chyba jeszcze nie miałem na sobie, ale patrząc na linie papilarne łatwo go można przeoczyć.
Ładną pogodę miałeś :) , jak na las czysty rowerek .
Dobry wpis , a jebnięty to każdy chyba jest na swój sposób :P:P hehehe

Roadrunner1984 22:13 niedziela, 14 lipca 2013

Stary, ja może do rowerka nie gadam (choć poklepałem go czule po siodle po tygodniu bezawaryjnej jazdy po ścianie wschodniej), za to śnią mi się bicykle i to dość niekonwencjonalnie ;) Cykloza trzyma i nie odpuszcza! :)

kubolsky 21:37 niedziela, 14 lipca 2013

Ty nam się nie przyznawaj... ty pogadaj o tym ze specjalistą :)
RamzY - hehe las to śmiertelnie niebezpieczne miejsce - jadowite ropuchy, pasożyty na smakołykach i zewsząd spadające kleszcze z boreliozą w odwłokach :).

z3waza 20:43 niedziela, 14 lipca 2013

Mam nadzieję że ktoś Ciebie nagra kiedyś z ukrycia podczas rozmowy z rowerem :P Będzie się z czego pośmiać :)
Ładna ropucha.

sebekfireman 20:17 niedziela, 14 lipca 2013

nie błoto tylko maseczka ;) nie żaba tylko ropuszka a jagody mogą mieć ehinococcus granulosus czy jak to się pisało ;/ swoją drogą też trzeba uważać tj na kleszcza ;)

RamzyY 18:21 niedziela, 14 lipca 2013

To nie jesteś sam :) Ja wczoraj swoją Meridę poklepywałem po drodze i mówiłem jej, że świetnie dała sobie rade na długiej trasie i w deszczu. A potem zapewniałem ją, że dokładnie ją umyję jak wrócimy, żeby się nie gniewała za to błoto na ramie :) tak trzymać :)

tomstar 18:14 niedziela, 14 lipca 2013
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!