Terenowa eskapada po Puszczy Zielonka i jej otulinie
Aby jazda była przyjemniejsza to zmówiłem się uprzednio z Piotrasem, który przyjechał na miejsce ustawki wraz z nowo poznanym przeze mnie bikerem Norbertem.
Jako, że wokół mam nizinę, a jedyne godne górki znajdują się na Dziewiczej Górze, to wyruszyliśmy właśnie tam, aby troszkę pomęczyć nogi na podjazdach i pozjeżdżać z wymagających rozwagi pagórków, zaliczając przy okazji zjazd słynnym killerem. Potem już jechaliśmy świetnymi, w większości leśnymi duktami, po nie rzadko błotnistych drogach, usłanymi kałużami.
Wjechaliśmy w głąb Puszczy Zielonka, pokazując uroki tego miejsca Norbertowi, który wcale ich nie znał.
Jazda ze względu na towarzystwo, moją długą przerwę, ale i również ze względu na idealnie działający sprzęt sprawiała mi ogromną przyjemność i nie żałowałem rowerowi kąpieli błotnych, ostrego hamowania, wyskoków na hopkach i masażu na kocich łbach :-) Po prostu rewelacja.
W pewnym momencie Norbert ze względu na obowiązki musiał się od nas odłączyć, a my z Piotrasem nadal rządni terenu, pojechaliśmy w kierunku północnej części Puszczy Zielonka i w końcu wyjechaliśmy z jej granic, krążąc po fajnych wioskach w Gminie Kiszkowo, m.in. Stawiany lub Łubowice skąd po raz pierwszy widziałem ładny widok na okoliczne pagórki, oraz hodowlę danieli dzięki Piotras za pokazanie mi tych miejsc.
Z Piotrasem jazda to czysta przyjemność, bo on jeździ nie oklepanymi ścieżkami i jest ciekawy nowych miejsc, nawet takich gdzie normalnie jechać się nie da, bo np. drogi nie ma :-))) dlatego czasem można przeżyć fajne przygody, które pozostają w pamięci. No i jest przy tym wuchte śmiechu, jak np. gadał dziś z danielami na odległość :-) myślałem, że tam jebne jak udawał jakiegoś człekoknurozwierza wydając przy tym przeraźliwy dźwięk - daniele po chwili zaczęły spierdalać :-)
Na końcu wstąpiliśmy na kawę i czekoladę do rodziców Piotrka i obraliśmy kurs na dom, ale cały czas jadąc drogami terenowymi, tak że wyszła dobra stówka bez asfaltu.
Ogólnie trip mega udany i nawet deszcz nie przeszkadzał, zobaczyłem kilka nowych miejsc, naśmiałem się i nawet miałem gratisowe śniadanko z Piotrasowej kuchni :-)
Dziękuję chłopakom za wspólne kręcenie i do następnego.
Oto trasa:
A tutaj galeria:

Kompani na Dziewiczej Górze© grigor86

Najgroźniejszy drapieżnik naszych wielkopolskich lasów - czarna pantera© grigor86

Dziewicza Góra - zjazd "killerem" i Piotras na pierwszym planie© grigor86

Jakby lekko teren się fałdował© grigor86

Widok z Łubowic© grigor86

W łubowicach zdziwił mnie widok pagórkowatego terenu© grigor86

Rzeka Mała Wełna© grigor86

Pasące się bydło na zielonej łące© grigor86

W Łubowicach napotkaliśmy jedyny dziś odcinej asfaltowy i kilka domów przy drodze© grigor86

Leśna droga w okolicy Kamińska w Puszczy Zielonka© grigor86

Piotras zabezpieczył się w chlapacze na wszelki wypadek© grigor86

W drodze do Niedźwiedzin przejeżdżaliśmy fajnym mini wąwozikiem© grigor86

Piotrasowe rarytasy w przerwie© grigor86

Przed Rejowcem taki oto podjazd© grigor86

Bruk na trasie z Rejowca do Stawian© grigor86

Widok z Bolechówka na fabrykę autobusów Solaris w Bolechowie© grigor86

Oldschool'owy monopolowy w Stawianach© grigor86

Przyjemny szutr© grigor86

Widoki na okolice wsi Stawiany© grigor86

Piękny widok w Łubowicach© grigor86

Błotnista droga w dół prowadząca do....nikąd© grigor86

No ale my nią zjeżdżamy przy ślizgających się kołach© grigor86

A w dole hodowla danieli :-)© grigor86

Podjeżdżając z powrotem, nieźle się miotałem w błotku :-)© grigor86

Jezioro Turostowskie© grigor86

Ferma gęsi w Kołacie© grigor86

Moja maszyna na koniec© grigor86




