delektowania się jazdą w terenie ciąg dalszy
Pojechałem oczywiście w teren, bo jak wiadomo uwielbiam to jak nie wiem co...a tam mokro, ślisko i mnóstwo komarów. Jednak jak się jedzie to przyjemny wiaterek owiewa ciało i nic nie gryzie w nogi na szczęście.
Muszę wspomnieć jeszcze o moim rowerze, który swoją niezawodnością i płynnością prowadzenia dostarcza mi tyle radości, że zsiadać się nie chce. Reba to jest po prostu bajka, wszelkie nierówności wybiera imponująco i lubię nawet patrzeć na niego podczas jazdy jak pracuje. Nie zamieniłbym tego amortyzatora na żaden inny, choć pewnie są lepsze ;-)))
Wracając lasem miałem dziś przerażające, bliskie spotkanie z jeleniem wielkim jak koń, który zaskoczony został przeze mnie nagłym wyjazdem zza zakrętu i jak szalony wyskoczył mi przed oczami, niemalże parę metrów od mojego roweru, wykonując mega wysoki wyskok w powietrze, na moje oko gdzieś na 2 metry!!!
Tak się siebie wystraszyliśmy, że jeleń wbił się w jakieś krzaki, robiąc hałas łamiącymi się gałęziami, a na moim ciele ciarki utrzymywały się jeszcze przez dobrych kilkaset metrów.
Niecodzienny to był widok i uświadomił mi on siłę i zwinność tych wielkich przecież zwierząt.
Dzień jak najbardziej udany, szkoda tylko że zdjęcia nadal muszę robić jakimiś odchodami:

Polny krajobraz okolic wsi Karłowice i Kołatki© grigor86

Jazda polną drogą w stronę wsi Kołatka© grigor86

Drogi terenowe usłane kałużami© grigor86

Zaobserwowane dziś jelenie, jedne z wielu zresztą© grigor86

Łany zboża falujące na wietrze© grigor86

Jazdy polnej ciąg dalszy© grigor86

Zachód Słońca nad Jeziorem Kołatkowskim© grigor86

A w lesie już grzyby sie pojawiają© grigor86




