Jezioro Kierskie
Umówiłem się jeszcze w wyznaczonym miejscu z moim starym, dobrym kumplem Łukaszem, który także czasem jeździ na rowerze, a dziś miał wielką ochotę zacząć sezon rowerowy w moim towarzystwie. Nie było potrzeby ubierać się grubo i nawet w krótkich rękawiczkach wyjechałem. Mogę powiedzieć, że dziś był pierwszy tak ciepły dzień tej wiosny i ciepłe powietrze dawało wiele radości podczas 15 kilometrowego dojazdu na spotkanie z Łukaszem.

Kliny - widok na Dziewiczą Górę© grigor86

w Kicinie wyprzedzam rowerzystę - działkowca© grigor86
Po pół godzinnej jeździe spotkaliśmy się z Łukaszem w Czerwonaku i z uśmiechami na twarzach ruszyliśmy przed siebie, tocząc rozmowy rowerowe i nie tylko.
Krótki odcinek jechaliśmy drogą wojewódzką Poznań - Wągrowiec, aby w Bolechowie skręcić w stronę Biedruska, gdyż tamtędy prowadziła droga przez poligon wojskowy, która otwierana dla cywilów jest tylko w weekendy.
Chciałem Łukaszowi pokazać tę właśnie poligonową, asfaltową przeprawę, gdyż on nigdy tamtędy nie jechał, a po drodze znajduje się kilka fajnych atrakcji jak np. stare czołgi, opustoszały kościół, wiele miejsc do treningów wojskowych, oraz praktycznie zerowy ruch samochodów, a droga ta liczy sobie ok.7km. więc troszkę można było w spokoju pokręcić i porozmawiać w czasie jazdy.
Było wtedy bardzo ciepło, ale na niebie zaczęło pojawiać się coraz więcej czarnych chmur.

Elewator zbożowy w Czerwonaku© grigor86

jeden z niewielu ostrzejszych podjazdów na dzisiejszej trasie w Biedrusku© grigor86

neorenesansowy pałac w Biedrusku zrobił na nas niezłe wrażenie© grigor86

Pałac w Biedrusku© grigor86

krótka przerwa w parku© grigor86

Tarpan - polski hummer :-)))© grigor86

droga przez poligon w Biedrusku© grigor86

a po drodze stary czołg© grigor86

budynek do ćwiczeń w kształcie zamku na poligonie© grigor86

prawdziwie terenowa droga - tylko dla czołgów© grigor86

kłębiące się groźne chmury.© grigor86
Po wyjeździe z poligonu, przecięliśmy krajową 11 kierując się w stronę miasteczka Kiekrz, przy którym znajduję się przystań żeglarska nad Jeziorem Kierskim. Po drodze zaopatrzyliśmy się w ćwiartki kurczaka z rożna, bo jakoś nam tak ochota przyszła :-) i dojeżdżając nad sam brzeg tego pięknego jeziora, zrobiliśmy sobie mały biwak, pałaszując pieczonego ptaka, potem popijając kawą z tamtejszej kawiarni, przygryzając ciasteczko i delektując się wiosennym Słoneczkiem siedzieliśmy na ławeczce pod parasolem.
Jednak sielanka nie trwała długo, gdyż po chwili, w jednym momencie nadeszło jakieś oberwanie chmury i nad jeziorem zrobiło się strasznie ciemno i zaczęło potwornie padać! Trwało to jakieś 5mim. i potem znowu wyszło piękne Słońce, które z powrotem pieściło moje zmysły.
Te przelotne deszcze trwały jeszcze potem jakiś czas, ale nie było tak tragicznie przez to.

ufo nad Poznaniem© grigor86

Łukasz jedzie przez Kiekrz© grigor86

Kiekrz - na stole kurczak, a w oddali Jezioro Kierskie© grigor86

oberwanie chmury nad Jeziorem Kierskim© grigor86

mali żeglarze męczą się w strugach deszczu© grigor86

Jezioro Kierskie w kwietniu© grigor86

chmura odpływa na szczęście© grigor86

na niebie Słońce, a my relaksujemy się przy kawce i ciastku© grigor86

Kwietniowe Jezioro Kierskie w słonecznej aurze© grigor86

Kiekrz - przystań żeglarska© grigor86

Jeszcze tylko zdjęcie pamiątkowe i w drogę© grigor86
Tak się zasiedzieliśmy w przystani, że ciężko było tyłki ruszyć, ale no trzeba było wracać i postanowiliśmy sprawdzić jak wyglądają drogi w terenie.
Pojechaliśmy leśnym szlakiem nad kolejne ładne, choć już nie tak wielkie jak Jezioro Kierskie jezioro Strzeszyńskie, z którym mam bardzo miłe wspomnienia z przeszłości, ale to już nie temat na tego bloga hehe...
Leśne ścieżki okazały się być tak mokre i błotniste, że darowaliśmy sobie jazdę dalej nad kolejne jezioro na tym szlaku, czyli Jezioro Rusałka, znajdujące się już w granicach miasta Poznania.
Zjechaliśmy ze szlaku na asfalt i pomknęliśmy przez różne ulice po Poznaniu, aby potem w dzielnicy Piątkowo, rozdzielić się każdy w swoje strony.
Podziękowałem Łukaszowi za super towarzystwo i odbiłem na Morasko, potem przez Radojewo i jak dalej to widać na załączonej trasie.
Jakieś 20km. od domu po raz kolejny chwycił mnie mocny deszcz, który tym razem zmoczył mi ubranie solidnie. Ale nie zraziłem się tym, gdyż po kilkunastu minutach jazdy w Słońcu, które wyszło zza chmur, skutecznie się wysuszyłem :-)

kocie łby i test naszych amortyzatorów© grigor86

terenowa ścieżka nad Jezioro Strzeszyńskie© grigor86

nad Jeziorem Strzeszyńskim, poraz kolejny chmury zaczęły straszyć© grigor86

Lałem z tego :-))))© grigor86

Rozciąganie na ulicy - ten to jest dobry :-)))© grigor86

Wieże radiowo - telewizyjne na poznańskim Piątkowie© grigor86

widok z Radojewa na Dziewiczą Górę 143 m.n.p.m© grigor86

Dziewicza Góra widoczna z Radojewa z nieco bliższej perspektywy© grigor86

Rzeka Warta w Biedrusku© grigor86

w Owińskach zmoczył mnie deszcz© grigor86

Czerwonak - pozostałości po minionej epoce :-)© grigor86
Do domu wróciłem zadowolony, pełen pozytywnej energii i usatysfakcjonowany pokonanym dystansem :-)
Dzięki Łukasz za super rowerowy dzień.
Na koniec dodam jeszcze przybliżoną trasę dzisiejszej wycieczki:
#lat=52.473919814812&lng=16.856792443848&zoom=13&maptype=terrain




