dom - praca - dom + wieczorny trening

Piątek, 15 marca 2013 · Komentarze(3)
Kategoria dpd, 40-100 km
Kolejny mroźny poranek i kolejne kręcenie do pracy. Potem jeszcze pod wieczór trening wokół Jeziora Swarzędzkiego i potem get the hell out of here do domu.
Jak jechałem na asfalcie i wjeżdżałem w dziurę, to mi się ciągle śledzie odbijały, bo żem się nażarł jak zwykły knur i żałowałem, że tyle tego się nachłapałem :-S A jak raz se jebłem bełta w lesie to mi śnieg na łeb spadł z gałęzi, bo sarny uciekały po drzewach do góry! Ponoć fala uderzeniowa już 3 razy Ziemię okrążyła, z czego ta pierwsza z pewnej górki rozpędziła mnie do 54km/h haha.

Jezioro Swarzędzkie zimową porą © grigor86

Komentarze (3)

A jak spisują się oponki? Mam taką samą na tyle tyko ,że 2,2 i mimo bieżnika wyglądającego na trochę "mały" spisuje się rewelacyjnie zarówno na asfalcie ( małe opory toczenie ) jak i w terenie (rewelacyjna przyczepność )

MonsteR 21:28 piątek, 15 marca 2013

A ja się zastanawiałem, skąd tak wali dzisiaj śledziami... Mogłeś się fasoli najeść, to byś jeszcze szybciej jechał :D

marcingt 20:14 piątek, 15 marca 2013

Fajnie to opisałeś o tych śledziach aż się uśmiałem.

jerzyp1956 20:05 piątek, 15 marca 2013
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!