Krótki wypadzik do lasu, pojeździć w zmrożonym terenie. Pokierowałem się na Dziewiczą Górę, bo chciałem zobaczyć, czy podjadę pod te wzniesienie w śniegu. Udało się bez większych problemów, tylko czasem koło się ślizgało, ale dałem radę i mnie kilku spacerowiczów podziwiało :-))) Potem był już zjazd killerem, który pokonałem bardzo wolno, bo o glebę nie trudno w takich warunkach. W sumie to więcej dziś czasu spędziłem na rozmowie, bo po drodze wstąpiłem do kumpla i sobie chwilę z nim pogadałem, a potem jeszcze po zjeździe z killera, spotkałem pewnego bikera na super rowerze Cannondale, o którego musiałem się parę rzeczy wypytać np. o ten kosmiczny amortyzator "Lefty" i tak oto na rozmowie z Marcinem, minęło chyba ponad 30min. Drogi w lesie bardzo śliskie i parę razy mój refleks uchronił mnie od porządnych gleb...
Jocker - brak mi słów na opisanie tego uczucia... Aniuta - Tak tak Anitka, te wzniesienie jest bardzo blisko mojego domu, dlatego często tam bywam. k4r3l - Pewnie, że dałem cynka. Sporo żeśmy czasu rozmawiali, dlatego temat bs nie pozostał nam obcy :-) Kutten - No to muszę sobie takowy telefon kupić chyba :-) Miło było pogadać i być może do zobaczenia na trasie.
Tak tak, o cwaniaczkach na trenażerach już dziś usłyszałem :P . O Bikestats też mi kolega powiedział ale ze swej strony zachęcam do stosowania Stravy. Świetny soft do śledzenie swoich rowerowych rekordów i konkurowania z innymi bike''''rami :) . Pod linkiem http://app.strava.com/activities/41237177 zainteresowani znajdą więcej info. Soft jest za free a jedyny warunek jaki trzeba spełnić to np telefon z androidem i gpsem.
Pozdro dla Kolegi, fajnie tak sobie pogadać na trasie :) . Do zobaczenia na szlaku.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017