Śnieg z deszczem...to co :-)
Potem obudziłem się o 11:00 i jednak chcica się odezwała i musiałem wsiąść na rower, mimo tego że pogoda się nie zmieniła, a raczej zintensyfikowała swe mokre oblicze.
Ale to co... powiedziałem i zrobiłem sobie takie spore kółeczko, choć wcale tyle kręcić nie miałem. Jak to zazwyczaj bywa, gdy już się wsiądzie na rower, to jedzie się gdzie nogi poniosą.
Powiem tak: MOKRO na maxa i ten wiatr, który towarzyszył mi dobre 30km. w twarz odbierał mi siły, ale miałem spory zapas endorfin, płynących z nóg wprost do mózgu, za pośrednictwem korby :-)
Jeśli chodzi o napotkane dziś osoby na rowerach, to nieźle się zdziwiłem ich ilością, gdyż po drodze widziałem ich chyba z 10...w tym najważniejsi, napotkani w wiosce Góra pobiedziscy bikerzy: JoannaZygmunta wraz z mężem z3waza robiących sobie dziś, właśnie w takiej aurze rozjazd :-) Chwilę pogadalim, pośmialim się i jak to już tradycyjnie bywa zrobiliśmy sobie wspólną fotkę do bloga :-) Jeszcze tylko pozdrowienia na drogę i ruszyliśmy w swoje strony.
Także pogoda dziś nie rozpieszczała, bo trochę zmarzłem w tym śniego-deszczu przy temp.1,5*C, ale i takiej dobrze jest czasem liznąć, bo jak przyjdzie wiosna i ciepełko, to z uśmiechem na twarzy będę wspominał te czasy, kiedy jechałem właśnie "po tej drodze" w kompletnie niesprzyjających warunkach :-)
Kilka szarych ujęć:

mokro na asfaltówce w Wierzonce© grigor86

jaka pogoda taki ryj© grigor86

Jezioro Kowalskie - tafla wygląda jak powierzchnia Księżyca© grigor86

Jezioro Góra© grigor86

Dolina Cybiny w Górze© grigor86

Napotkani po drodze Asia i Zygmunt :-)© grigor86

Powrót z wiatrem i śniegiem w twarz był ciężki© grigor86
Pozdrowionka i udanej soboty :-)




