Night biker - trening w silnym wietrze i zacinającym deszczu
No i przed 17:00 już siedziałem w siodle, ciesząc się pięknym popołudniem i ostatnim dniem stycznia, który ładnie osuszył drogi i owiewał twarz ciepłym powietrzem, jak na tę porę bo 6*C.
Jednak jakże bardzo się myliłem chwaląc dzień przez zachodem Słońca :-) Dokładnie po przejechaniu 30km. które mijały bardzo szybko, ponieważ miałem z wiatrem i średnia nie spadała poniżej 27-30km/h. zaczęło się wszystko zmieniać. Musiałem przecież zrobić nawrót, bo jadąc prosto zajechałbym do Gniezna z tym wiatrem, dlatego potem jechałem pod baaaaardzo dużym nachyleniem, pod silny wiatr, który potem zaczął dodatkowo mieszać się z solidnie zacinającym deszczem, który skutecznie zmoczył mnie już po kilkunastu minutach jazdy.
Większość jazdy to była walka ze samym sobą i z przeciwnościami przyrody :-) Wiatr niemalże zatrzymywał mnie do 10km/h, a gdy wiał z boku to niebezpiecznie musiałem przechylać rower kontrując podmuchy, ale trzeba być twardym, a nie "mientkim" jak dupa wołowa i dlatego postanowiłem wykorzystać tę aurę na solidny trening.
Normalnie robi się ze mnie prawdziwy
"zawodowiec" bo ostatnio to same treningi robię, a nie jakieś tam wycieczki hehe :-))))
Gdyby padało od razu, to pewnie zrezygnowałbym z jazdy dziś, ale że padać zaczęło dopiero podczas jazdy, to mówi się już trudno hehe, bo jechać i tak musiałem :-) Mimo to fajnie było znów pokręcić korbą, a to daje mi kupę zadowolenia.
Oto trasa:
#lat=52.517600778243&lng=17.228100000001&zoom=12&maptype=ts_terrain
Zdjęć dziś nie robiłem (warunki nie pozwalały)

nocna jazda Grigora© grigor86




