Ochraniacz uratowany :-)
W pasmanterii kupiła specjalne płótno, nasączone od jednej strony specjalnym klejem. Łatkę tę po prostu zaprasowuje się na przerwanym materiale i po bólu.
Ja musiałem tylko połączyć rozszarpane części neoprenu, użyłem do tego zwykłej taśmy izolacyjnej, która dobrze trzyma się neoprenu :-)
Łatka trzyma jak diabeł i raczej nie będzie się odklejać, nawet pod wpływem wody, gdyż można ją prać po chwyceniu przez klej.
Jedyne co przeszkadza to - wizualny od zewnątrz i lekkie usztywnienie się ochraniacza, ale i tak jest zajebiście - można jeździć bez obaw :-)
Na tę zimę powinno to wytrzymać, a na przyszłą się pomyśli co dalej :-)
A tymczasem w mojej głowie wrócił dobry humor i energia mnie rozpiera, dlatego ludziom o słabej głowie nie polecam słuchać tej zajebistej nuty, którą zapodaję w celu odzwierciedlenia mojego stanu ducha w tym momencie :-)))
a ochraniacz wygląda teraz tak:

neopren posklejany© grigor86

i zaprasowany na amen© grigor86




