Na ten weekend wielkich planów nie miałem, ale gdy Przemo zadzwonił z propozycją jakiejś wspólnej wycieczki, nie mogłem odmówić gdyż miałem czas i ochotę na jazdę. Ja z kolei dałem cynka Sebie, który również wyraził aprobatę i w ten sposób dnia dzisiejszego, całkiem wietrznego ale za to słonecznego, trzech bikerów - każdy z innej gminy, wsiedli na swoje rumaki i pojechali w umówione miejsce. Konkretnego celu tej wyprawy też nie mieliśmy i zupełnie spontanicznie wymyślaliśmy ją na bieżąco i każdy miał w tym jakiś udział po trochu.
Wycieczka jak to zwykle bywa w tym towarzystwie bardzo udana, wcale nie czuliśmy uciekających km. a jazda przebiegała prawie jak na rodzinnym spotkaniu, były rozmowy, duża dawka humoru, fajne tereny, sprawne rowery. Jedna rzecz mnie tylko wkurzała - za cienko się odziałem i troszkę marzłem, w pewnym momencie zdesperowany biegałem po Lidlu, szukając jakiejś taniej piżamy, co by pod kurtkę można przyodziać, ale mi się to nie udało i trzeba było rozgrzewać się gorącą czekoladą na stacji Schell'a która była wprost przepyszna i w dodatku postawiona przez Przema - chwała mu za to i następnym razem też on stawia ;-)))
Jaka trasa to widać poniżej na mapce, ja dodam tylko, że udało się wykręcić pierwszą setę tej zimy i w sumie udało się to dzięki chłopakom, bo samemu by mi się nie chciało :-)
Marek1985 - jak zwał tak zwał, najważniejsze że mają chęci i śmigają z Grigorem :-) 19Piotras85 - po takim weekendzie z kobietą jaki miałeś, też nie miałbym epy ;-) jerzyp1956 - myślałem o tym...innym razem pojeździmy spoko. Nefre - wyjechałem o 7 z domu, więc nie tak wcześnie - Słońce wschodzi dopiero ok.8 Ten pąk to rzeczywiście gruuuubo za wcześnie i jeszcze go nie raz go mrozik przyszczypie... marcingt - No nie może być Marcin :-) Roadrunner1984 - bez przesady men! Normalnie zaczynam, a ta setka to tylko dzięki kolegom-towarzyszom :-) sebekfireman - Tej Sebek, wcale tak mocno nie wiało, a sam wiesz że w miłym towarzystwie to aż chce się jechać i dalej i dalej...Jeśli chodzi o tę koszulkę, to na targowisku w Gnieźnie jedna babka to samo mi proponowała, ale szkoda było czasu i potem się rozgrzałem szybciej kręcąc korbą angelino - Bardzo mi miło Angelino :-0 ale uwierz mi są bikerzy wokół, którzy sto razy bardziej zasługują na te miano, jednakże bardzo mi miło :-)
Kurcze - Ty taki twardy czy ja taki "mientki" jestem. Podziwiam że chciało się Tobie w to wiatrzysko po tych odkrytych terenach tyle km zrobić... chyba że u mnie tylko tak wiało. Trzeba było do lumpa wskoczyć - byś miał za 2 zł jakąś ładną koszulkę albo kurtkę pod kurtkę :P
No pięknie - to ok tórej wy wyjechaliście, skoro dopiero słońce wschodziło????? Ubierac się trzeba ciepło:)))) Styczniowy pąk na drzewie - nono anomalia w przyrodzie na całego
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017