Aby trasa nie była monotonna, dnia dzisiejszego wybrałem się do Poznania. Ubrałem się jak należy, bo temperatura nie była najniższa i w końcu udało mi się trafić z ubiorem :-) Ale to nie jest najważniejsze co mam do powiedzenia. Otóż Poznań nocą bardzo mi się podoba i odwiedziłem moje ulubione miejscówki jak m.in. Jezioro Maltańskie, deptak na ulicy Półwiejskiej, centrum i Stary Rynek, kręcąc się oczywiście tam i ówdzie. A gwoździem wycieczki okazało się natrafienie przy Moście Rocha na plan zdjęciowy TVN, do programu bodajże "męska rzecz" gdzie miałem przyjemność pogadać sobie i zrobić fotkę z gospodarzem programu motoryzacyjnego w TVN Turbo "Legendy PRL" Patrykiem Mikiciukiem (mega spoko gość) oraz aktorem Jurkiem Połońskim, który tego dnia dostał rolę policjanta :-) (też mega spoko gość) Dodam, że Jurek i Patryk robili mi zdjęcia haha! Tak byłem zafrapowany tym niespodziewanym spotkaniem, że prawie umknął mi widok pięknego, klasycznego, pomarańczowego Rolls Royce za moimi plecami, ale na szczęście Jurek przytomnie cyknął mi fotę :-))) Po tym wszystkim odjechałem do centrum, aby jeszcze potem natrafić na pięknego Ferrari 599 w czarnym lakierze :-) Jak szczerze powiem, że nie cieszą mnie wycieczki do miasta, tak dziś te gwoździe programu w zupełności mi to zrekompensowały i do domu wróciłem z miłymi wspomnieniami.
Człowiek na chwilę wyskoczy rowerem na miasto i już się coś ciekawego dzieje ;) Też lubię Poznań nocą, ale najlepiej to jest chyba w niedzielę, gdy jest mega spokój na ulicach, prawie jak na wiosce.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017