Dziś zmówiłem się z Piotrasem na wypad po pracy. Jako, że To on dziś podjechał do mojej wioski, to ja wymyśliłem trasę. Najpierw Piotras skorzystał z myjki rowerowej z rąk mojego ojca na działce, a potem wyruszyliśmy do Puszczy Zielonka w kierunku Dziewiczej Góry. Krążąc lasami, pokazałem kompanowi kilka nowych ścieżek do tego wzniesienia. Po dojeździe na miejsce pod Dziewiczą Górą, postanowiliśmy rzucić się na słynny podjazd "killer". Piotras ze względu na zwykłe platformy pod butami miał nie lada wyczyn do wykonania, ale jednak po kilkunastu metrach w błocie zatrzymał się w miejscu...ja to z kolei próbowałem 2 razy podjechać, raz z prawej strony i poległem gdzieś około połowy, ze względu na spore wyżłobienia w podłożu po deszczu, a za drugim razem z lewej strony gdzie podjechałem wyżej, ale błoto i kilka błędów technicznych spowodowało niezłą glebę na plery po podniesieniu się całego przodu roweru :-) nieźle rypnąłem! Ogólnie dzisiejszy podjazd to poracha :-) Potem na szczycie górki pogadaliśmy z grupką rowerzystów z Poznania trenujących przed maratonami - Ci to naginają i w ogóle nie interesuje ich co jest obok roweru, tylko ile jest przewyższeń, jakie tętno, pulsometry, kadencje itd... Ale z jednym z nich miło się nawet gawędziło - miał mega muły na girach!!!!!!! Tej men jak to czytasz to pozdrówka tam :-) Potem to już lasami przez Annowo - Ludwikowo - Tuczno - Jerzykowo do domu. Nieźle się też przy tym ujebałem od błota dzisiaj, ale było przyjemnie - dzięks Piotras!!!
Cyt. za wikipedia: "Centrum Puszczy (Noteckiej) to tereny ubogie w wodę, natomiast na pograniczu, nad Wartą i Notecią, zgrupowały się jeziora rynnowe stanowiące urozmaicenie, tzw. akcent w "morzu piasków"."
Zrobicie jak uważacie, ja dałem tylko propozycję ;) Wielokrotnie byłem w P. Drawskiej, jest to dla mnie jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Żeby nie było - oprócz przyrody wiąże się to też z cudownym czasem spędzonym tam w gronie przyjaciół - do P. Drawskiej jeździmy kilka razy w roku i wiem, że będziemy tam jeździć jeszcze wiele lat. Natomiast przez Notecką przejeżdżałem kilkakrotnie oraz byłem raz poszwędać się z namiotem przez weekend i mam same złe wspomnienia. Widocznie źle trafiałem ;)
ostaje Puszcza Notecka, piach na całym terenie ? nie możliwe! poza tym Puszcza Drawska jest mniejsza a tu chodzi o odległość i naturę. Jeśli chodzi o ten wypad to jestem mega zadowolony ale dziś myłem rower 2 godziny od tego błota ;/
Też wczoraj zaliczyłem z moją rogowską ekipą krótki wypad terenowy. Na szczęście obyło się bez kolizji :) mojej maszynie też będę musiał zafundowac myjkę...
Odpuśćcie sobie Puszczę Notecką - wielka kuweta, sam piach. Lepiej wybrać się do niewiele bardziej oddalonej Puszczy Drawskiej. Jest tam duuużo przyjemniej!
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017