Do Poznania mam 10km. a do rynku 14km - nie jest to daleko, ale nie lubię tam jeździć rowerem, bo to nie moje środowisko. Dziś jednak zaprowadziła mnie tam ciekawość. Chciałem zobaczyć jak miasto-gospodarz wygląda w EURO. Gdy wjechałem na Stare miasto, moim oczom ukazał się mega zgiełk i piłkarska atmosfera. Wszędzie flagi, przebierańce, jakieś imprezy i mnóstwo obcokrajowców - najwięcej widziałem Chorwatów i Irlandczyków. Wiele ulic wyłączonych było z ruchu i udostępnione kibicom do sprawnego przemieszczania się. Jazda między ludźmi była bardzo trudna, dlatego większość jazdy miejskiej była z nogą na chodniku. W strefie kibica, widziałem na żywo zespół "Jarzębina" babki śpiewały tę siarowską nutę, że....... Koko koko euro spoko - Polska przegra w chuj wysoko ;-)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017