Deszczowa porażka.

Kryjówka dla mojego zmokniętego Felta.© grigor86

Przyjechał wybawiciel :-)© grigor86

Kryjówka dla mojego zmokniętego Felta.© grigor86

Przyjechał wybawiciel :-)© grigor86
No to pech...
uluru 16:23 czwartek, 15 września 2011
Tez takie wycieczki mialem... Bylem sciagany z trasy... Zawsze mi jakis niesmak pozostawał, ale czasem tak bywa.
benasek 15:53 niedziela, 11 września 2011
Pozdrawiam
10 km można jeszcze przejechać do domu : , wtedy docenia się że jest do czego wracać i że czeka na ciebie ciepły dom łóżeczko herbata i suche ciuchy :P:P
Roadrunner1984 09:13 niedziela, 11 września 2011
Żeś się zjeździł :) Dobrze, że pomoc była ;)
sikor4fun-remove 18:30 piątek, 9 września 2011
grigor-trza być twardym,nie miekkim :) A jak by nie było Tatusia ? Ja tam w deszczu lubie,z tym że na starość wszystko wyjdzie.
Janusz507 13:53 piątek, 9 września 2011
Mnie się udało, byłem już ubrany w rajtuzki z rowerkiem pod pachą... i wtedy luneło, więc dzisiaj nici z jazdy :)
surf 21:55 czwartek, 8 września 2011
Ty to masz ;)
Dynio 21:40 czwartek, 8 września 2011
Grigor jak zawsze masz przygody! Dobrze, że udało Ci się schować w ładnym przystanku i tatuś Cię wyratował:)
jelon85 21:03 czwartek, 8 września 2011
jak tak dalej pójdzie z tą pogodą to nam śnieg niedługo spadnie, chociaż weekend podobno ma być lepszy
gdynia94 19:33 czwartek, 8 września 2011
Aż się oczy cieszą na widok Twojego Felta :-) Marzenie :-)
Anonimowy tchórz 19:24 czwartek, 8 września 2011