Rekord w terenie.

Sobota, 25 czerwca 2011 · Komentarze(13)
Kategoria 40-100 km
Dziś znów dwuetapowa wycieczka. Rano wyjechałem z tatą pojeździć po lesie, kiedy to po 10 minutach jazdy zadzwonił do mnie kolega Robert, który miał ochotę rypnąć się z nami po terenie, więc umówiliśmy się w wyznaczonym miejscu i pojechaliśmy do Puszczy Zielonka i w ten sposób zrobiło się nas trzech. Robert nie jeździ tyle co my, dlatego troszkę się zmęczył, ale przyznaję że świetnie sobie radził. W trójkę zrobiliśmy ok.40 km. w terenie i rozjechaliśmy się każdy w swoją stronę. Potem ja wstąpiłem do domu na obiad i po chwili znów siedziałem w siodełku, aby pokręcić po terenie z racji lekkiego niedosytu. W ten sposób zupełnie spontanicznie narobiłem 72 km. w terenie co jest moim rekordem jak do tej pory - fajnie :-) Podczas dzisiejszej jazdy miałem dwie przygody warte odnotowania:
1 - pies ujebał mnie w kostkę :-)
2 - w lesie ok.20 metrów ode mnie biegła locha z małymi warchlakami (aż mi się włosy zjeżyły na myśl co by było, gdybym roweru nie miał)!

Trasy pisał nie będę, ponieważ prowadziła w większości przez puszczańskie bezdroża, bez miejscowości. W lesie dogi były w miarę ubite od deszczu, ale za to bardzo wyboiste. Pogoda bardzo zmienna, raz upał, raz zimno, raz bezchmurnie, raz deszczowo - jak kobieta hehe...

Kilka ujęć:


Leśnymi drogami.


Wiedział chłop co dobre :-)


Usłany korzeniami brzeg Jeziora Miejskiego w Okońcu.


Robert zainteresował się technologią SPD :-)


tulwa! taćta!


Wspólne foto na koniec wycieczki.


Wariaci ze spadochronami nad lotniskiem w Bednarach.

Komentarze (13)

A to skurczybyk z psa, a lochy to też bym się wystraszyła i nie wiedziałabym co zrobić i dobrze, że byłeś na rowerze..jak coś byś uciekał :)
wypad fajny, tata Twój nieźle daje czadu :)
pozdrawiam

uluru 21:25 niedziela, 26 czerwca 2011

kaeres123 - po tych kilku tysiącach przejechanych km po szosie, jak i w terenie powiem tak: konfiguracja butów sh m086 i pedałów m520 spisuje się całkiem nieźle. Oprócz lekkiego zgrzytania w jednym z bloków i lekkiego pukania co jakiś czas nic poważnego nie zauważyłem. Wystarczy czasem przesmarować, dokręcić co nie co. Jeszcze tylko dodam, że zaciski w pedałach się troszkę wyrobiły i już przy najmocniejszym skręceniu nie trzymają tak w bloku jak na początku, ale to normalne i nic to nie zmienia, bo but nigdy się sam nie wypina. Buty również trzymają się dobrze, ale to zależy dużo od stylu jazdy. Ja staram się nie szarpać za mocno i w maratonach też nie jeżdżę, więc wszystko się jak narazie trzyma kupy. Ale następne pedały kupię już jakieś wyższe, m540, albo jak Bozia da to deoreXT :-) Jak na początek to z mojego SPD jestem bardzo zadowolony

grigor86 14:02 niedziela, 26 czerwca 2011

Z małymi pieskami to się nawet nie bawię, od razu zatrzymuję rower i uciekają, choć zdarzyło mi się, że 2 psy naraz chciały się bawić :D Kiedyś to ja się z nimi bawiłem utrzymując stałą ich maksymalną prędkość, że kusiło ich biec dalej i biegły aż nie padły :)

Grzesiek, masz buty SH - m086 ? :) Też mnie kusiły, ale oczywiście nie ma rozmiarówki nigdzie, nawet Shimano ich już nie ma. Masakra :) A pedały M520 ? Powiedz mi jak się sprawują w Twoim stylu jazdy raz teren, raz szosa ? Bo akurat mam zamiar zamówić i nie wiem czy nie lepiej będzie dopłacić do M540 :P

kaeres123 11:13 niedziela, 26 czerwca 2011

Uwielbiam Grześki :D:D:D

Dynio 10:35 niedziela, 26 czerwca 2011

Bardzo ciekawa trasa:)

Czytając Twoją relację przypomniała mi się moja historia.
Otóż ja również miałam kiedyś do czynienia z pieskami:)
teraz się uśmiecham , gdyż to już przeszłość , ale wtedy nie było miło :) Właścicielka nie do końca mogła zapanować nad swoimi "big pupilami". Było ich aż pięć ... i to były na prawde duże psy.

Wuja mówił mi zawsze,że gdy będę miała taką sytuację, to powinnam zachować spokój .
Agresja rodzi agresję. Wiec zatrzymałam się i nie ruszałam. Nawet nie miałam drogi przejazdu.
Otoczyły mnie .Gryźć nie gryzły, to tak jakby łapały mnie swoimi pyskami bez szarpania.
Ale zapewne gdybym się wyrywała i szarpała miała bym "rany" wtedy zadziałałaby podwójna siła.

Jednak pamiątka jest ...dwie blizny i bezużyteczna bluza, która już dawno spełnia funkcje "czyszczące"

nataliza 08:37 niedziela, 26 czerwca 2011

Psy na trasie to norma. Nas tez wiele razy goniły, kilka razy były blisko ugryzienia :D

gdynia94 03:22 niedziela, 26 czerwca 2011

Mnie wczoraj gonił wielki psiur, nie wiem jaka rasa, ale wyglądał groźnie, szczególnie jak było ciemno, a ten biegł dobrym tempem :D Zrobiło mi się już trochę mokro, ale dałem radę uciec bo miałem asfalt przed sobą :)

kaeres123 22:33 sobota, 25 czerwca 2011

Dobrze, że pies Cię w tę kostkę a nie locha:)

Kajman 21:12 sobota, 25 czerwca 2011

Grześki są The Best ! :D

DaDasik 20:29 sobota, 25 czerwca 2011

ale kaczka super wyszla na foto. Gratuluje rekordu.
Pozdr !

kkkrajek18-remov 18:38 sobota, 25 czerwca 2011

Widzę nie tylko mnie wzięło na teren dzisiaj, tylko ja skromniej bo 16 km tylko. Czasu nie było na więcej :]

Kenhill 18:24 sobota, 25 czerwca 2011
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!