No nareszcie udało się wyjechać na wycieczkę z moimi najlepszymi kumplami w tym sezonie. Rzadko się nam udaje zgrać na rowery razem, bo zawsze któremuś coś wypada, ale dziś się udało na szczęście. Jako, że Lis czyli ten ciemny i wysoki mało w tym roku śmigał, to jechaliśmy baaaardzo wolnym tempem, aby się nie zmachał za nadto :-) ale za to dokładnie mogliśmy obserwować otaczającą nas przyrodę i okolice. Pokazałem im te wielkie 150m. wiatraki pod Neklą, bo oni jeszcze tego typu konstrukcji z bliska nie widzieli. A byli trzeba przyznać zachwyceni ich widokiem tak jak ja :-) W ogóle było bardzo wesoło i przyjemnie, szczególnie zważywszy na to że pogoda po chwili jazdy z pochmurnej i zimnej zmieniła się w piękną, ciepłą i słoneczną :-)
Oto trasa: Wierzonka - Kowalskie - Biskupice - Góra - Promno - Kostrzyn - Libartowo - Gułtowy - Giecz - Stroszki - Gułtowy - Sokolniki - Kostrzyn - Gwiazdowo - Sarbinowo - Biskupice - Jerzykowo i lasami do Wierzonki.
coda - dziękuję za miłe słowa, jest mi miło z tego powodu.
alistar - troszkę składnię zdania tytularnego pogmatwałem, ale każdy wie o co loto ;-)
adam88 - zaraz, zaraz! Wiatraki są daleko ode mnie, ale jest ich sporo jak trafnie spostrzegłeś :-)
jelon85 - a szczególnie, gdy są to Twoi przyjaciele! Z taką ekipą to na koniec świata!
sikor4fun - też pierwszy raz tyle żurawi w stadku widziałem.
kamiloslaw1987 - dzięki za komplement, ale mnie się Twój rower też bardzo podoba :-)
Kajman - zoo to mało!
surf - raz próbowałem sarniny, ale to był 1 i ostatni raz, nie dlatego że nie smakowało, bo mięsko 1 klasa, ale dlatego bo mi zwyczajnie żal tych pięknych dzikich zwierząt! Ale żarcik fajny ;-)
c1ach - nie chyba, tylko na pewno! To jest ufo!
jerzyp1956 - to trzeba z bliska na żywo zobaczyć! Polecam.
Ładnie kilometry kręcisz- fajny wyjazd. Z tym czasem to tak jest - jak jednemu pasuje to drugiem nie. Dzisiaj też mi pod-pasowało i ze znajomym wybrałem się na wycieczkę - pogoda tak jak piszesz około 13 zrobiła się ładna.. pozdro
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017