Postanowiłem odwiedzić Skorzęcin za Gnieznem, w celu rozpoznawczym ponieważ wiele słyszałem o tym miejscu. Znajduje się tam największy w Wielkopolsce ośrodek wypoczynkowy nad Jeziorem Niedzięgiel. Bardzo ładnie to wszystko wygląda i wyobrażam sobie ile ludzi tam przebywa latem. Woda czysta, choć spodziewałem się lepszej jakości. Powoli wszystko przygotowuje się do sezonu i było nawet kilku turystów na molo. Jechało mi się w miarę dobrze, gdyby nie jakieś stuki dobiegające prawdopodobnie z korby lub z pedała, muszę to sprawdzić. A z powrotem miałem pod lekki wiatr, ale nie przeszkadzało to aż tak mocno. (pozdrówka dla pewnej niewiasty, co raczyła przyjechać mnie tam odwiedzić ;-) - czyli w Skorzęcinie )
Oto trasa: Wierzonka - Uzarzewo - Biskupice - Pobiedziska - Łubowo - Gniezno - Witkowo - Chłądowo - Skorzęcin i z powrotem tą samą trasą.
Co za dziwna nazwa wsi :-)
Bardzo stary i zniszczony młyn przed Skorzęcinem.
Skorzęcin - molo.
Skorzęcin
Uliczka do plaży.
Pomnik Bolesława Chrobrego przed Katedrą w Gnieźnie.
rok temu miałem takie stukanie- nikt w mieście nie wiedział co to jest- wymieniono mi support, a się okazało, że wystarczyło odkręcić pedały, przesmarować i przykręcić z powrotem. Pomogło.
Ale kręcisz chłopie :) Ja Skorzęcin co roku kilkakrotnie odwiedzam, ale samochodem z rodzinką :) Miałem podobną sytuację z tym stukaniem. Byłem przekonany, że to suport, a winna okazała się sztyca, która strzelała w okolicy połaczenia z siodłem :)
Piękne miasteczko! Szczególnie te molo zrobiło na mnie wrażenie. Tak szalejesz z tymi kilometrami że jeszcze trochę i przyjedziesz do Ciechanowa hehehe :D Jeżeli chodzi o te stuki w okolicach korby to miałem podobnie, dokręciłem wszystko raz jeszcze i problem ustąpił :) Ja niestety jestem zawalony pracą i nie mam czasu na rower, myślałem że uda mi się w weekend wyszaleć ale niestety dopadło mnie przeziębienie :/ Pozdro!
I znowu przez Gniezno dzisiaj to się mijaliśmy około godziny 11.40 na ulicy Poznańskiej po raz pierwszy i później właśnie przed pomnikiem Bolesława Chrobrego tylko że ja jechałem samochodem ,a szkoda też bym się wybrał do Skorzęcina bo jeszcze w tym roku nie byłem.Pozdrawiam
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017