Choć pogoda dziś nie zachęcała do wycieczki, to i tak nie wiele trzeba było, aby namówić ojca i brachola na jakąś wyprawkę. Po śniadanku ubraliśmy się grubo, bo za oknem tylko 6'C i obraliśmy jako cel Ostrów Lednicki i okrążenie Jeziora Lednickiego fajnymi asfaltami. Mroźny wiatr nie ułatwiał zadania, więc pierwszych parę km. było ciężko jechać. Kierując się w stronę Lednicy, przypadkowo natknęliśmy się na wyścigi samochodów na torze w Bednarach. Było na prawdę ciekawie i emocjonująco widząc auta pędzące po torze i buchające ogniem z rur wydechowych. Potem już kierunek w terenie, przez pola i wiatry jechaliśmy i zmagaliśmy się z zimnem. Dojeżdżając do Dziekanowic minęliśmy Wielkopolskie Muzeum Etnograficzne, do którego następnym razem trzeba wlecieć pozwiedzać w środku. Dalej to już Ostrów Lednicki i piękne Jezioro Lednickie pooglądaliśmy i kierowaliśmy się dookoła jeziorka. Z powrotem było już w miarę z wiatrem i nawet Słońce pokazało swój promienny uśmiech :-) Jadąc przez Imiołki natrafiliśmy na jakąś imprezę, na której był pokaz jazdy czołgu - bajer w hej!!! Wycieczka, bardzo mroźna, wietrzna ale udana :-) Wojtas pobił swój rekord długości trasy przy okazji.
Ja od początku nie lubiłem tego photobikestats :] bo były z początku problemy ;] Picasa najlepsza ... ;]. Ale żeś się opalił :D i co teraz z tym paskiem zrobisz ? :D Jeździj bez pasków w kasku może :D
jelon85 - jakaś impra była w Imiołkach. Konie skakały przez przeszkody, scena i tańce były i kilka pojazdów bojowych gotowych do przewózki za drobną opłatą .
tomek80 - problem z photo.bs już od paru dni powoduje purpurę na mojej twarzy, więc ma ich w dupie i korzystam z http://www.fotofotki.pl/index.php
Muszę ci powiedzieć ze dystans ładny bo przecież dzisiaj naprawdę było zimno .I tak mam pytanie jak wstawiasz zdjęcia przecież jest problem z photo.bikestats mi to nawet nie wchodzi ta strona mam nadzieje że to tylko tymczasowy problemy
Z pogodą raczej się Wam udało, nie padał deszcz, ani też jak na południu, czy pod Łodzią - śnieg. Fotki fajne, droga do Bednar milutka :) Ładne otwarcie miesiąca, 3 dni i 3 setki :)
Szczęściarze Wy majówka skrawki błękitnego nieba luz blues a my śnieg https://lh3.googleusercontent.com/_aGHGvI7EMZI/TcBSetcgSlI/AAAAAAAAKTQ/DRUeq_Pmjcw/s720/Zdj%C4%99cie0108.jpg Pozdrawiam.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017