Na szczęście pogoda okazała się łaskawa i pokazało się Słońce i wietrzyk nawet nie wiał tak mocno. Więc krótko pomyślałem gdzie by się tu wybrać i wpadłem na pomysł, aby obczaić stawy hodowlane między Kiszkowem, a Rybnem Wielkim. Aby się tam dostać musiałem przejechać wzdłuż wschodniej części Puszczy Zielonki, gdzie przypadkowo po drodze napotkałem leśniczego i postanowiłem zapytać się jak dostać się do pewnego rezerwatu, który znajduje się gdzieś głęboko zaszyty w lesie, a znajdują się w nim podobno najwyższe i najstarsze modrzwie pospolite w Wielkopolsce. Leśniczy wskazał mi drogę, którą to w drodze powrotnej udałem się w celu obejrzenia tych drzew kolosów. A co dalej to za chwilkę, teraz wstawię fotki z drogi do i w Kiszkowie.
Za Dąbrówką kościelną udałem się według wskazań Pana leśniczego do rezerwatu "Klasztorne modrzewie". Udało się trafiłem! Rezerwat jest ciężki do odszukania, ponieważ jest brak tabliczek informacyjnych, dopiero na miejscu jest znak z napisem "Rezrewat Przyrody" Cieszę się, że go znalazłem ponieważ widok kilkudziesięciu drzew o wysokości przekraczającej niekiedy 40 metrów robi ogromne wrażenie! Modrzewie mają od 180 - 200 lat i ich potężne pnie strzeliście drapią chmurki, można by pomyśleć że to takie leśne "skyscrapers" Cieszyłem się tym widokiem paręnaście dobrych minut i z pewnością wrócę tu, żeby bratu pokazać bo on tu jeszcze nie był! Wiele ciekawych miejsc jeszcze pewnie kryje Puszcza Zielonka, a wydawało mi się że znam ją doskonale. Oto kilka fotek z tego rezerwatu. Ale i tak żadne zdjęcie nie odda tego co widać na żywo.
Dziś bardzo dobrze jechało mi się po lesie, aż żal było zsiadać z roweru! pozdROWER i mam nadzieję, że podobają się Wam moje leśne okolice.
Komentarze (16)
Szukając zdjęć z rezerwatu Klasztorne Modrzewie trafiłem na Twój blog. Rezerwat był wczoraj celem naszej pieszej wycieczki. Razem, z wielokrotnie zmieniającym się składem osobowym, od 40 lat drepczę po ścieżkach i drogach okolic wokół Poznania, ciągle znajdując nowe i urokliwe miejsca tego regionu. Poprzednio rezerwat oglądałem około 15 lat temu i niestety, teraz zauważyłem bardzo smutny obraz powalonych i chorych drzew. Wiem, że rezerwat objęty jest programem ochrony więc mam nadzieję, że jeszcze wiele lat przetrwa. Blog doskonały, zawiera świetne zdjęcia. Często będę do niego zaglądał.
Trafiłeś na Super pogodę :D:D widać juz piękną wiosenną zieleń, a trawa aż prosi by się na nią walnąć :P. Na wiosnę woda ma taki specyficzny kontrastowy kolor, ja po lasach na razie nie śmigam, orientacyjnie wiem gdzie jadę ale by gdzies dojechać bez GPS nie ma bata a mapy mało dokładne.Składak super sprawa , uwielbiam postawę w której się jeździ , a plecy nie bolą :D:D , na zakupy jak znalazł. Fajni e ze dziś robią nowe generacje na ten design. Pozdrawiam
c1ach - wiem :-) chyba ze 3 miesiące na niego czekałem.
kkkrajek18 - najlepiej to na żywo zobaczyć ;-)
jelon85 - Na tej ambonie byłem prze paroma dniami i fotkę strzeliłem nawet, a okolice to fakt fajne mam, dzięki.
adam88 - powiem Ci, że jak jadę gdzieś po gęstwinie lasu to zdarzają się niebezpieczne szarże dzików, bądź jeleni, ale wydaje mi się że to one bardziej boją się mnie niż ja ich i szybko uciekają słysząc jak jadąc łamię gałęzie.
Dynio - może jestem troszkę młodszy od Ciebie, ale również mam takie wspomnienia i przygody z dzieciństwa :-)
sebekfireman - kiedyś Ty tam był chłopie? Przecież dęby wolno rosną :-)
MKTB - a u nas w Poznaniu mówiło się "daj się rypnąć"
surf - na tym składaczku to nie SPD tylko eggbeatery od braci Krank hehe.
Świetna relacja, modrzewie kolsy, ze mucha nie siada, ale najładniejsze wg mnie to zdjęcia, stawu, jeziora i mokradeł. A na składaczku, to niezłego SPD'a ma :)
Ciekawa okolica bo urozmaicona. Jeziorka , mokradła, las modrzewiowy, ładnie, na prawdę ładnie. U nas takie rozmaitości to chyba najbliżej na Polesiu. Dynio, na mojej dzielnicy mówiło się "daj się kajtnąć"
Taką "3" miałem rok po Komunii byłem bossem na podwórku i każdy mówił " daj się karnąć " Wspaniałe lata 80-te szkoda że nie wrócą oczywiście dla nas dzieciaków, całe dnie rower piłka i tak do upadu i całe wakacje :) ehh rozmarzyłem się :P
Podziwiam Cię za odwagę że śmigasz tak samemu po tych lasach :P U nas lasy są dość gęste i jest sporo dzikiej zwierzyny więc nie czuję się zbyt pewnie ;p Pamiętam jak byłem mały i mój kumpel miał takiego składaczka, zawsze jak go dosiadałem to rozpędzałem się na maksa i hamowałem z piskiem opon hehhee:D ehh to były czasy... :)
Grigor86 tylko pozazdrościć Tobie takich okolic. Fajne widoki są z ambony przy ostoi ptactwa...Jak pracowałem w Kiszkowie to zawsze obiecałem sobie, że zawitam tam na rowerze i mam nadzieję, że uda mi się to w tym sezonie:) pozdrower
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017