Jeśli ktoś nie wie skąd wziął się taki właśnie tytuł dzisiejszego wpisu, to już tłumaczę. A mianowicie dlatego, ponieważ KUR...A MASAKRA były najczęściej wypowiadanymi słowami podczas mojej dzisiejszej wycieczki. Szczególnie nasilone akty agresji wydarzały się na ostatnim ok.60 kilometrowym odcinku z Wągrowca, kiedy to silnie wiejący i niespodziewany wmordewind, lekko kropiąca H2O, ogromne łaty wielkości garbów dromadera na szosie i niosące niesamowity spowalniacz w postaci mega silnego podmuchu wiatru TIR'y z naprzeciwka skutecznie utrudniały mi jazdę. A poza tym to w ogóle jakiś ponury był dziś w większości ten dzień, ale udało mi się poprawić swój dotychczasowy rekord długości trasy jednego dnia, więc jest dobrze. To był niezły trening - padam z nóg szczerze mówiąc :-)
...powiem Tobie , że nie spodziewałam się tego po Tobie, że tak szybko pobijesz swój poprzedni rekord :) Wiesz dla mnie u drugiej osoby najbardziej doceniana jest chęć i determinacja. ...dlatego moje uznanie.
Dziś gdy przechodziłam koło Katedry , to pomyślałam o Tym, że wczoraj tutaj jechałeś. ... a co więcej, to wiem, że pogoda wcale nie umilała Twojej jazdy ,,, dlatego ode mnie płynął podwójne GRATULACJE :):):)
hm..."Obora ": Osoby, które pierwszy raz wpadną do tej miejscowości mają różne skojarzenia :P ...ale ja już przywykłam do nazwy tej dziwacznie nazwanej wsi :) ...ale fakt jest taki, że w szkolnych latach "wyśmiewało się" znajomych, którzy mieszkali w "Oborze"
...wiem,że w tym roku dasz radę pobić wczorajszy rekord 150.44km. :) wniosek = z przekalkulowania całości., gdyż widzę, że zła pogoda nie wpłynęła na Ciebie. Tzn. że rowerka nie zamieniłeś " kanapowe lenistwo"
Kajman - chciałbym bardzo i jest to możliwe, ale nie pod wiatr hehe.
daVe - Trzeba było krzyczeć!!! Jeśli mówisz o przystanku na przeciwko działek, to całkiem możliwe ponieważ widziałem tam przejeżdżających chyba 2-óch bikerów :-)
Godzina 19.10, przystanek w Kozich. Zmierzyłem Cię dosyć konkretnie, chyba też się na mnie spojrzałeś ;) Jak zobaczyłem z daleka biały rower to od razu pomyślałem o Tobie. Jak się okazuje to był ten Felt :)
no cóż, pozazdrościć kilometrów i jak widać w ciekawym terenie, piszę to co Dynio, jeszcze tyle w jednym dniu nie wykręciłem, to dopinguje, zobaczymy ....
No to ładnie poleciałeś :D Też planuję trening do Gniezna :) I ze średnią zajebiście dobrze poleciałeś :) zwłaszcza na 150 km :D Naprawdę jestem pełen podziwu :) Jak już taki dystans walnąłeś to może maraton w Murowanej ? :D Pozdrawiam
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017