Bagnista umora :-)))

Niedziela, 25 kwietnia 2010 · Komentarze(1)
Kategoria 40-100 km
Od rana pogoda aż prosiła się o wyjazd rowerkiem w nieznane, więc nie namyślając się za wiele zwołałem ekipę i wyruszyliśmy przed siebie. Wyprawę zaczęliśmy z Wierzonki wjazdem do lasu od strony Dębogóry, potem długo leśnymi ścieżkami dostaliśmy się do Zielonki, następnie udaliśmy się w stronę Dąbrówki Kościelnej zahaczając przy okazji o rezerwat przyrody "Klasztorne Modrzewie" gdzie rosły olbrzymie modrzewie po 40m. no i później po przejechaniu Dąbrówki K. pojechaliśmy dalej do Kiszkowa, z którego to postanowiliśmy odbić na taką małą wioskę Łubowiczki gdzie spotkała nas ciekawa przygoda. A mianowicie za Łubowiczkami zjeżdżaliśmy w dół taką mogłoby się wydawać szeroką drogą, kiedy to nagle patrzymy a tu koniec drogi!!! Okazało się, że droga była zalana, ponieważ znajdowała się na bagnach :-) a nam nie chciało się wracać i postanowiliśmy obejść te bagno dookoła przez pole. Kiedy przeszliśmy przez pole i znaleźliśmy się po drugiej stronie tejże zalanej drogi, okazało się że dalej nie ma drogi tylko same łąki i pastwiska!!! I co dalej? A no poszliśmy prowadząc rowery dalej tymi mokradłami z nadzieją, że znajdziemy jakąś drogę, bądź inne wyjście. W jakim byliśmy błędzie okazało się jakieś 2km. dalej kiedy to doszliśmy do RZEKI!!! Ręce opadły wszystkim po tym widoku, ale pojawiła się nadzieja kawałek dalej, ponieważ dostrzegliśmy jakiś wiadukt przez rzekę. Doczłapaliśmy się tam z nadzieją że będzie prowadzić tam jakaś droga na tym wiadukcie. Wdrapałem się na ten wiadukt, patrzę a tam TORY KOLEJOWEEEEE!!!! No ale nic trzeba było się jakoś wydostać z tego buszu, zważywszy na to że zauważyłem w oddali jeżdżące samochody. Przedostaliśmy się przez ten wiadukt na drugą stronę i przeszliśmy jeszcze ze 2km. tymi łąkami i udało się wydostać na trasę prowadzącą do Pawłowa Skockiego. Dalej już bez większych przygód jechaliśmy lasami przez Dzwonowo, Głęboczek, Boduszewo, Zielonkę, Kamińsko, uroczysko maruszka do Kicina i do Koziegłów na pizzę, skąd każdy wrócił do domu. Ja pojechałem do Wierzonki. Niestety gdzieś po drodze zgubiłem moje ulubione okulary:-(

Komentarze (1)

no to w takim razie wspolczuje utraty okularow ;/
wycieczka ciekawa, ale nie chcialbym zanurzyc moich spd-ow po kostki w blocie ;p

ArtiHeroes 16:25 poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!