Tegoroczna majówka w naszym wykonaniu, odbyła się w Województwie Zachodniopomorskim, w okolicach Szczecina. Miejsce wypadowe to Morzyczyn. Dlaczego Morzyczyn? Nie od dziś wiadomo, że Grigor kocha polskie jeziora, a Morzyczyn leży u stóp piątego pod względem powierzchni takiego akwenu w kraju. Mowa o Jeziorze Miedwie. Już dawno nosiłem się z zamiarem odwiedzin tego jeziora i w tę majówkę nadarzyła się odpowiednia ku temu okazja. Tak więc, po długiej drodze zawitaliśmy nad brzegiem wielkiego zbiornika i w te pędy wsiedliśmy na rowery (Czarek do przyczepki),aby zrobić krótką, acz satysfakcjonującą wycieczkę przy brzegu Jeziora Miedwie. W skrócie powiem tak: ogromne, piękne i czyste jezioro, z dobrą infrastrukturą i co dla mnie ważne - prawie że końca nie widać!
ździsie: cały nasz majdan
Morzyczyn
Molo w Zieleniewie
Amfiteatr w Morzyczynie
Jezioro Miedwie plaża w Zieleniewie
synek
kaczka krzyżówka
zachód w Zieleniewie
Jezioro Miedwie nie zawiodło mnie swoim majestatem. Ogromny akwen wart odwiedzin bez dwóch zdań. Polecam.
Komentarze (8)
Piękne miejsca i super zdjęcia jak zwykle. Dzisiaj dowiedziałem się, że masz syna Czarka. Ja od ponad roku mam prawnuka Czarka.To Jedris tak się spisał. Zawsze miło wejść na twoją statystykę i obserwować te przepiękne miejsca, które zachęcają do wyjścia z rowerem. Bardzo lubię jeziora i marzę by kiedyś jeszcze pobyć na Mazurach, a na pewno ciekawie byłoby na pojezierzu kaszubskim lub w puszczy Zielonka. Pozdrawiam.
Jarek - No czas płynie nieubłaganie, kupę czasu się tu nie "widzieliśmy" ale nic to nie zmienia - nadal o sobie pamiętamy i to jest piękne! Wiesz po narodzinach dziecka wszystko się zmienia, ale nadal rower jest w mojej głowie, bo jestem zarażony cyklozą i już z tego nie wyjdę :-) Dzięki i również pozdrowienia dla Ciebie.
Tomek - Wiesz dlaczego kocham Polskie jeziora? Ponieważ da się je objechać dookoła :-) Mówisz, że super iż rowerów nie zabrakło...ja teraz mam okres lekkiej hibernacji rowerowej, ale jeszcze trochę i wrócę na trasę - czas płynie szybko.
Hubert - Piąty w kraju i powiem tak od siebie, że dałbym temu jezioru miejsce na podium, tuż za Śniardwami i Łebskiem, ze względu na widzialny obszar w linii prostej.
strus- Tak jak piszesz drogi przyjacielu :-) Od kiedy zobaczyłem Twoje relacje znad Miedwia, zaczął majaczyć mi pomysł odwiedzin Twoich stron i się udało, choć w nieco okrojonym wydaniu, ze względu na małego synka, z którym na haku nie da się kręcić takich dystansów jakie by się chciało. Jednak czas płynie szybko i pewnie za niedługo objadę Miedwie całe dookoła.
Siemka Grigori🙂🙂🙂. Kope lat. Fajnie ciebie widzieć i rodzinkę 🙂🙂. Ostatnio to jeszcze nie byłeś tatą:D Gratulacje. Samochód z BMW widzę że zmieniłeś na rodzinny 🙂. Super że wszyscy zdrowi i dalej rowerowi :):):):). Pozdrawiam Was Serdecznie
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017