Niezwykle ciepły wrzesień tego roku mamy. Podczas porannego dojazdu termometr wskazywał 15*C i jechałem już na krótko. Podczas powrotu natomiast, można było jechać w samych gaciach, bo temperatura wzrosła do prawie 30*C. Jeśli chodzi o dzisiejszą jazdę, to trasę wymyślałem na bieżąco, dlatego zapuściłem się kilkukrotnie w ścieżki, którymi oprócz mnie to chyba nikt nie jeździ, ale ja tak już po prostu lubię. Na pewnej takiej właśnie drodze polnej między miejscowościami Puszczykowo Zaborze (gmina Swarzędz), a Górą (gmina Pobiedziska) natrafiłem na stóg z balotów, z którego dostrzegłem ciekawy widok - otóż na horyzoncie wyłaniały się wieże poznańskich wieżowców. Jeden to 105 metrowy budynek Uniwersytetu Ekonomicznego, a drugi no nowo budowana wieża Silver Tower o wysokości 116 metrów. Poza tym odwiedziłem Jezioro Górskie i Park Krajobrazowy Promno, co przedstawiam poniżej.
ździsie: wojskowy śmigłowiec obserwował mnie z góry
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017