z Czarkiem solo
Wszystko byłoby pięknie, bo pogoda super, trasa gładka i śpiący synek. Jednak na powrocie, jakieś pięć kilometrów od domu Czarek się przebudził i... No właśnie tak mi zaczął krzyczeć w tej przyczepce, że dalsza jazda nie miała sensu. Wykonałem zatem szybki telefon do żony, po którym synek przesiadł się na ostatnie kilometry do swojej prywatnej limuzyny i został przetransportowany do domowego sanatorium, w którym doszedł do siebie w mgnieniu oka :-)))
ździsie:

Złota jesień czas start! DDR Pobiedziska - Kociałkowa Górka

Królewskie Łąki w PK Promno

Na zdjęciu widać cień jakiegoś gościa na rowerze, a za nim całe jego życie :-*




