Dziś odwiedziny Jeziora Kowalskiego, z jego wszystkimi atrakcjami, gdyż objechałem je całe dookoła, nie omijając ulubionej ścieżki ciągnącej się tuż przy jednym z jego brzegów, a dokładniej od Jerzykowa, do tamy w Barcinku. Singielek okazał się być w całkiem dobrym stanie i oprócz kilku konarów leżących w poprzek trasy, cała reszta była czysta i przejezdna, co dało mi wiele przyjemności z tej terenowej wycieczki. Całkiem ciepło dziś było, jednak na otwartym polu wiatr hulał tak, że hej i powrót miałem ciężkawy. Reasumując polecam odwiedziny tego singielka każdemu; i temu co lubi potrenować i temu, co szuka relaksu w pięknych okolicznościach przyrody.
ździsie krajobrazowe: dawno nas tu nie było
droga leśna Promno Stacja - Biskupice (gm.Pobiedziska)
singiel przy brzegu Jeziora Kowalskiego
Jezioro Kowalskie w Jerzykowie (gm.Pobiedziska)
droga polna Karłowice - Kołatka (gm.Swarzędz)
kwietniowy krajobraz okolic wsi Kołatka (gm.Pobiedziska)
Komentarze (6)
Ładny singielek przejechany solo. Super zdjęcia znad jeziora.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017