Po równym miesiącu musiałem ruszyć w końcu dupsko i pokręcić troszkę po okolicy. Choć pogoda nie zachęcała, to i tak wyszła mi całkiem długa wycieczka po lesie. Wybrałem się do PK Puszczy Zielonki. Z początku kręciło się ciężko z powodu zimnego, czołowego wiatru, jednak po wjechaniu w tereny zalesione troszkę to zmalało i mogłem się trochę nacieszyć spokojną jazdą, ścieżkami między drzewami. Odwiedziłem kilka ulubionych miejscówek m.in. Zielonkę, jeziora Tuczno i Stęszewskie. W lesie wyczaiłem stado jeleni, które potem tropiłem w leśnej kniei aby na koniec zrobić im zdjęcie - udało się :-) W drodze powrotnej, zupełnie przypadkowo spotkałem kolegę Darka, który również jeździł tego dnia w rodzinnym gronie po Puszczy Zielonce i potem jeszcze wspólnie zrobiliśmy kilka wesołych kilometrów.
kilka ździsiów: sarny we Wronczynie
Trakt Bednarski
jelenie w PK Puszcza Zielonka
Młody byk jelenia bacznie mi się przygląda.
droga Zielonka - Huta Pusta
kormorany
singiel z korzeniami przy Jeziorze Stęszewskim
Jezioro Stęszewskie
Brrrrrrr
Nad głowami coś przeleciało.
Pozdrowienia
Na Rynku w Pobiedziskach kwitną kwiatki :-)
Komentarze (12)
@grigor - to bedzie wreszcie okazja pogadać przy drożdżówce na rynku w Pobiedziskach ;-)
jesli to, co czytam, jest prawdą to witaj w gronie ... ;-)
Z własnego doświadczenia powiem Ci tak: za parę miesięcy będzie gorzej, ale tak do 6 m.ż., potem leci z górki :) A tak w ogóle to gratulację, bo chyba nie miałem okazji.
Lapec - W sumie to ja bym sobie też tak popływał, ale po kilku ćwiartkach ;-) Sebek - Wiem kurna, ominęła mnie nie lada gratka :-((( Trollking - A ciekawa sprawa! Nie znam tej pozycji, jednak nie omieszkam pogrzebać tam i ówdzie, aby zdobyć tę książkę....
ps. Dziękuję Wam moi bike - przyjaciele, że o mnie pamiętacie - pozdrawiam Was wszystkich serdecznie. Mam teraz małe zawirowania w życiu prywatnym, ale zaznaczam że to są pozytywne zawirowania, no może oprócz faktu braku czasu na rower. To może potrwać jeszcze przez dłuższy czas, dlatego ten rok będzie ubogi rowerowo i "komentarzowo" z mojej strony, za co Was przepraszam.
Potwierdzam - zdecydowanie za długą przerwę sobie zrobiłeś, to karygodne. Liczę na rekompensatę w postaci takich fajnych relacji z lasu co kilka dni :)
Widzisz, tak długo Cię nie było, że nie miałem kiedy Cię poinformować, że odkryłem kryminał, który dzieje się w Twoich Pobiedziskach. Młody pisarz Damian Jackowski umieścił tam akcję "Pluszowego misia" - aktualnie słucham w wersji audiobookowej i jest toto nawet ok. Znasz Waćpan? :)
Zdecydowanie za długą przerwę zrobiłeś - liczyłem że wybierzesz się do Puszczy Zielonki i będzie piękna fotorelacja ze spotkania ze żubrem, który gdzieś tam chodził :)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017