Pętla po ościennych gminach z tatą i Anią
A trasa rysowała się tak:
Jeśli chodzi o atrakcje naszej wycieczki, to oczywiście zapraszam do poniższej galerii, ale nadmienię iż spory dystans zawdzięczać można w największym stopniu niesamowitej pogodzie, która w wysokim stopniu zaskoczyła nas dziś niebywale. Żeby 15 listopada termometr wskazywał 15*C, a słonko grzało promieniami, to naprawdę jest jest jakiś ewenement pogodowy. Nic tylko chwalić i się cieszyć, bo nie wiadomo, kiedy znów przyjdzie cieszyć się nam tak ciepłym listopadem jaki miejsce miał właśnie dziś. Tak ogólnie miało się dziś wrażenie jakby był przełom marca i kwietnia wiosną, a nie koniec jesieni.
Wspólnie z tatą zrobiliśmy kilkadziesiąt kilometrów, podziwiając po drodze między innymi:

DDR z Pobiedzisk do Kociałkowej Górki.

Jezioro Kazanie w PK Promno.

Jazda przez PK Promno w Kapalicy.

Przepięknie prezentujący się wąwóz w Nowej Górce (gm. Pobiedziska).

Nad głowami latało nam dziś wiele ciekawych samolotów, tutaj dreamliner z Abu Zabi do Chicago.

Aleja akacjowa z Sannik do Wiśniewa. Tutaj jesieni widać nie było.

Amerykański Ford Bronco XLT.

Jesienna droga z Fałkowa do Łubowa (gm.Łubowo).

W Łubowie naszą uwagę zwróciła taka oto latająca maszyna.

sarny w Dziekanowicach (gm.Łubowo)

jęczmień ozimy

Dziekanowice (gm.Łubowo)

liście klonu

Jezioro Lednickie

Sklep spożywczy w Lednogórze.

Fabryka mas bitumicznych w Pobiedziskach.

Tata robił szpagaty, a miał już 6 dych w nogach - ma krzepę skubaniec :-)))

Wieczorne niebo malowało piękny pejzaż.

Motyw kolejowy na koniec dnia w Pobiedziskach.
To by było na tyle tego weekendu. Wczoraj 8 dyszek, dziś 7 dyszek i jestem szczęśliwy, tym bardziej że nie jeździłem sam, a to naprawdę ważne. Samemu w życiu nie chciałoby mi się tyle kręcić.




