Pętla po ościennych gminach z tatą i Anią

Niedziela, 15 listopada 2020 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Już wczoraj zaplanowaliśmy z tatą, że będzie wspólne kręcenie korbą w naszych fyrtlach w komplecie, czyli z Anią (Ani wpis tutaj). Prognozy się sprawdziły i od samego rana słonko pięknie przyświecało, co było dobrym prognostykiem udanej wycieczki. Tata oczywiście, jako ranny skowronek już nie mógł wytrzymać i w czasie kiedy ja z Anią odklejaliśmy oczy po niedzielnym śnie, on już naginał do nas 20 km. Kiedy dojechał, byliśmy jeszcze w rosole, albo raczej w śniadaniu, więc wypiliśmy wspólnie poranną kawę i potem już strzałka w trasę.

A trasa rysowała się tak:
Jeśli chodzi o atrakcje naszej wycieczki, to oczywiście zapraszam do poniższej galerii, ale nadmienię iż spory dystans zawdzięczać można w największym stopniu niesamowitej pogodzie, która w wysokim stopniu zaskoczyła nas dziś niebywale. Żeby 15 listopada termometr wskazywał 15*C, a słonko grzało promieniami, to naprawdę jest jest jakiś ewenement pogodowy. Nic tylko chwalić i się cieszyć, bo nie wiadomo, kiedy znów przyjdzie cieszyć się nam tak ciepłym listopadem jaki miejsce miał właśnie dziś. Tak ogólnie miało się dziś wrażenie jakby był przełom marca i kwietnia wiosną, a nie koniec jesieni.

Wspólnie z tatą zrobiliśmy kilkadziesiąt kilometrów, podziwiając po drodze między innymi:

DDR z Pobiedzisk do Kociałkowej Górki.


Jezioro Kazanie w PK Promno.


Jazda przez PK Promno w Kapalicy.


Przepięknie prezentujący się wąwóz w Nowej Górce (gm. Pobiedziska).


Nad głowami latało nam dziś wiele ciekawych samolotów, tutaj dreamliner z Abu Zabi do Chicago.


Aleja akacjowa z Sannik do Wiśniewa. Tutaj jesieni widać nie było.


Amerykański Ford Bronco XLT. 


Jesienna droga z Fałkowa do Łubowa (gm.Łubowo).


W Łubowie naszą uwagę zwróciła taka oto latająca maszyna.


sarny w Dziekanowicach (gm.Łubowo)


jęczmień ozimy


Dziekanowice (gm.Łubowo)


liście klonu


Jezioro Lednickie


Sklep spożywczy w Lednogórze.


Fabryka mas bitumicznych w Pobiedziskach.


Tata robił szpagaty, a miał już 6 dych w nogach - ma krzepę skubaniec :-)))


Wieczorne niebo malowało piękny pejzaż.


Motyw kolejowy na koniec dnia w Pobiedziskach.

To by było na tyle tego weekendu. Wczoraj 8 dyszek, dziś 7 dyszek i jestem szczęśliwy, tym bardziej że nie jeździłem sam, a to naprawdę ważne. Samemu w życiu nie chciałoby mi się tyle kręcić.

Komentarze (7)

Kapitalna fotorelacja, prawie taka jesienio-wiosna, żałuję, że sam miałem wtedy pierwszą zmianę.

Kolzwer205 18:51 piątek, 20 listopada 2020

Pieknie dzis mieliście kurdeee. A foty sila rzeczy wyszly superrrrr. Trzeba korzystac puki taka temp.
Widze ze korzystasz z flightradara

Roadrunner1984 23:03 poniedziałek, 16 listopada 2020

Chyba wszystkie kolory uchwyciłeś :]. Graty za całokształt weekendowy :)

Lapec 11:39 poniedziałek, 16 listopada 2020

Wspaniałe fotografie z wycieczki :)

malarz 04:55 poniedziałek, 16 listopada 2020

Trójca rowerowo przenajświętsza! :) Tata rządzi, po raz kolejny :)

Jak zwykle znakomita fotorelacja, niczego nie zabrakło, nawet mydła i powidła.

Na DDR-kowym zdjęciu Ani z tatą oczywiście bliżej jest mi podejście Twojej lubej do wyboru toru jazdy :)

Trollking 20:38 niedziela, 15 listopada 2020

No, no - niezły zawodnik z Twojego Taty! Świetnie wykorzystany dzień rowerowo, rodzinnie i fotograficznie.

tanova 20:09 niedziela, 15 listopada 2020

Pogoda faktycznie fajna, u nas dziś też słonecznie, ale wiało nieźle. No widzę, że Tato nieźle sie rozkręca ;)

robd 19:30 niedziela, 15 listopada 2020
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!