Listopad czas start - Jezioro Turostowskie
Po drodze jak to zwykle u nas bywa, było wiele wspólnych tematów, pogaduszek, ale także jak to na rowerzystów przystało kręcenia korbą pod górki, na płaskim i z górki, podziwiania otaczającej nas jesiennej przyrody i cieszenia się chwilą w najlepszym z możliwych wariantów - na rowerze!
No właśnie...
Teraz troszkę prywaty: To, że moja narzeczona kręci korbą to już jest wielkie szczęście, ale to że mamy wspólnie możliwość pojeżdżenia w towarzystwie mojego taty, który jak nikt inny ma takie chęci, motywację i siły do wspólnych, rowerowych wycieczek to już jest coś więcej niż szczęście - to jest bezcenne.
Jak się widzę z tatą przy okazji, to jakoś tak mu tego nie mówię, jednak wiem że czyta mojego bloga i z pewnością się ucieszy, widząc jak bardzo jestem z niego dumny.
Nie wiem, czy będę miał takie zdrowie, siły i pozytywną energię do jazdy na rowerze w Jego wieku, ale chcę żeby wszyscy wiedzieli, że tata jest dla mnie przykładem do naśladowania. Życzmy mu wszyscy wiele zdrowia!
trasa:
.
ździsie:

Słońce dziś nie mogło przebić się zza chmur.

Miejsce spotkania z Tatą - Jezioro Jerzyńskie (gm.Pobiedziska).

Gęsi gęgawe.

żurawie w Złotniczkach (gm.Pobiedziska).

Ania na polnej drodze ze Złotniczek do Krześlic (gm.Pobiedziska).

Jedno z wielu gospodarstw po drodze. Łagiewniki (gm.Pobiedziska).

Ania na drodze polnej z Łagiewnik do Turostówka (gm.Kiszkowo).

Jezioro Turostowskie

W Turostowie (gm.Kiszkowo) wypasane jest bydło szkockiej rasy wyżynnej Highland. Dziś miałem szczęście zaobserwować potężnego byka tej rasy. Jego rogi w rozpiętości mogły mieć nawet ponad metr!

Pastwisko w Turostowie (gm.Kiszkowo).

Mimo że jest już listopad, na polach wciąż kwitnie wiele kwiatów.

Złota jesień nadal zachwyca.

Trakt Bednarski (gm.Pobiedziska).

Ścieżka na skraju lasu jesienną porą we Wronczynku (gm.Pobiedziska).

Ostatnia przerwa na gorzką czekoladę i łyk kawy inki z termosu.

W samych Pobiedziskach też można na jesienne akcenty natrafić. Ta ściana bluszczu robi wrażenie.




