na spotkanie na spontanie
Pozostało tylko wymyślenie jakiejś trasy. Kilka wariantów krążyło nam po głowach, jednak ze względu na panujące warunki i ogólną zamułę obraliśmy spontaniczny kurs na dobrze nam znane i lubiane ścieżki nad Jeziorem Kowalskim z przystankiem w mojej rodzinnej wiosce Wierzonce. W Wierzonce zerwaliśmy do boju także i mojego tatę, który chętnie potowarzyszył nam w drodze powrotnej.
Mimo zapowiadanych deszczów, całą trasę przejechaliśmy znowu o suchej nitce, a i czasem słonko nam przygrzało. Zresztą mimo zachmurzenia było ciepło i bardzo przyjemnie. Fajna to była wycieczka, a po drodze widzieliśmy kilka przyjemnych widoków, co przedstawię w galerii poniżej.
Tym sposobem zrobiliśmy miłe 50km po następujących drogach:
ździsie:

Jezioro Kowalskie w Jerzykowie (gm.Pobiedziska).

W Kowalskim (gm.Pobiedziska) Grzegorz brzmi w trzcinie nad Jeziorem Kowalskim.

Kania ruda spotkana nad polem w Kowalskim (gm.Pobiedziska).

kania ruda

kania ruda

Pole facelii w Karłowicach (gm.Swarzędz).

Baraszki w facelii ;-)

Młode alpaki we Wierzonce (gm.Swarzędz).

Ania i tata Krzysztof na drodze Kołata - Jerzyn (gm.Pobiedziska).

Jezioro Jerzyńskie (gm.Pobiedziska).

Kałuże na drodze Złotniczki - Główienka (gm.Pobiedziska).
Poszło w nogi i na zdrowie :-) Oto wpis Ani - TUTAJ




