Króciutki wypad do sąsiedniej gminy. Celem bezpośrednim było pokręcenie przed wieczorem korbą, a celem pośrednim pewne polne wzniesienie terenu na granicy gmin Pobiedziska i Kostrzyn, nieopodal wsi Tarnowo. Ze wzniesienia rozpościera się całkiem przyjemna dla oka panorama na okolicę, ale także na odległy Poznań. Jednak największą atrakcją tego mini wypadu, okazało się być stado młodych samców jelenia szlachetnego, buszującego w rzepaku, właśnie na trasie naszego przejazdu. Zabawnie wyglądało, kiedy byki tak skakały w tym rzepaku, ukazując przy okazji potężne poroże. Co ja będę pisał, proszę bardzo: jelenie w rzepaku
jelenie w rzepaku
Jezioro Góra
Droga polna z Góry do Tarnowa (gm.Kostrzyn).
Iwno w oddali (gm.Kostrzyn).
EC Poznań Karolin na horyzoncie.
Poznańskie wieżowce w centrum widziane z Tarnowa (gm.Kostrzyn). W linii prostej ok.20km zoom 25x.
Dziewicza Góra
Komentarze (8)
Jelenie w rzepaku, mistrzowska fotka, przepiękny widok
Ale super się z tymi jeleniami Wam trafiło :) Ty masz szczęście do trafiania na ciekawe zwierzęta większego kalibru. Na drugim zdjęciu na horyzoncie widać poroże jakiegoś jelenia giganta ;)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017