Rekreacyjne, rodzinne kręcenie w większości po Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka. Ekipa w składzie: Ania, brat Wojtas, tata Krzysztof i ja. Piękna pogoda pozwoliła dziś na podziwianie przyrody i jazdę w naprawdę komfortowych warunkach. Bardzo cieszy mnie fakt, że Wojtas do nas dziś dołączył i nawet po tych 5 dychach specjalnie się nie zmęczył. Podczas wycieczki okazję miałem zaobserwować kilka motoryzacyjnych ciekawostek, a jeśli chodzi o całą resztę to wiadomo - las jest zawsze piękny.
trasa: ździsie: Ludzi na tym zdjęciu przedstawiać nie muszę.
Wronczyn (gm.Pobiedziska)
Las jest zawsze piękny.
Odrzykożuch (gm.Pobiedziska)
Jezioro Zielonka
Majowa Dębogóra (gm.Czerwonak).
uroki maja
Karłowice (gm.Swarzędz)
A oto i wspomniane moto - ciekawostki:
1 - warszawa z 1957 roku, w stanie kolekcjonerskim, spotkana w Złotniczkach (gm.Pobiedziska)
2 - stary ford mustang oraz ford ranger, spotkane w Jerzykowie (gm.Pobiedziska) i te również były w stanie kolekcjonerskim
Komentarze (13)
Nie ma to jak wypad z rodzinką. Piękne oldtimery - trzeba chyba sporo pracy i pasji włożyć w utrzymanie takiego cacka.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017