Dzień idealny na rower ze względów pogodowych, szczególnie po pracy. Dojazd jak widać po śladzie na mapie najszybszym wariantem, ale powrót to już inna bajka. Zresztą dziś, przy tak pięknej aurze, grzechem byłoby wracać szybko do domu. Odwiedziłem Jezioro Swarzędzkie i potem Dolinę rzeki Cybiny i takimi tam wiejskimi drogami polnymi wracałem ubrany na krótko. Chcę więcej takich dni.
trasa:
ździsie: EC Poznań Karolin. Komin o wysokości 205 m
ET 22 przejeżdża przez Zieliniec (gm.Poznań)
Anna do wzięcia :-)
Jezioro Swarzędzkie
Dolina rzeki Cybiny
rzepakowo
Droga polna Uzarzewo - Sarbinowo (gm.Swarzędz)
Przełom Cybiny w Buszkówcu (gm.Kostrzyn). Rzeka w tym miejscu przypomina potok górski.
Cybina
Komentarze (10)
Ale się halsowałeś w powrotnej drodze z pracy, pewnie pod wiatr było.
Trollking - przypadkowa :-) Panie Jurku - Zdążyły uciec. Andrzej - Bardzo mi miło. W odpowiedzi powiem, że od kiedy jestem na bs, to po PK Zielonka jeżdżę na partyzanta, ale czasem studiuję przed wyjazdem mapę parku, odświeżając sobie w pamięci co ciekawsze miejscówki. Ja już tyle lat jeżdżę po Zielonce, że żadnych gps, ani map nie potrzebuję. Jednak są tam jeszcze miejsca, których nie odkryłem, więc zachęcam Cię abyś nadal śledził mojego bikeloga :-) Pozdrawiam Jarek - To ja lekko leciałem przy robieniu zdjęcia :-) strus - Life is brutal!
Czesc, nigdy niemialem tu konta, ale jestem Twoim dlugoletnim fanem :) @grigor. Tez jestem pasjonatem puszczy zielonki i okolic, takze śledząc Twoje wyjazdy i fotki, zawsze chetnie na nie patrze i przypominają mi fajne miejsca.
Pytanie mam konkretne: - jak jezdzisz rowerem, i trafiasz na rozne sciezki, to masz gps odpalony caly czas, zeby mniej wiecej podązac w kierunku w ktorym chcesz, czy masz mapę, albo w ogole na partyzanta jezdzisz jak sie uda? Bardzo sie zastanwaiam, jak podchodzisz do tematu planowania tras.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017