Silny i zimny wiatr z północy skierował dzisiejszy wyjazd w stronę lasu. Na północ od Pobiedzisk leży Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka, więc żeby nie wracać pod wiatr, pojechaliśmy najpierw przez Zielonkę na północ, chroniąc się jednocześnie przed podmuchami. Gdy dojechaliśmy do punktu nawrotu, przed nami kilkadziesiąt km z wiatrem w plecy - i muszę przyznać, że ten plan trasy był strzałem w "10". Wreszcie pojeździłem z Anią, bo ostatnio jakoś tak warunki nie pozwalały, albo do pracy się jeździło, a nie ukrywam, że na wycieczki to najlepiej właśnie z Anią.
A na trasie jak to w lesie - pięknie, choć czasami dość męcząco ze względu na bardzo piaszczyste drogi, gdzie koła naszych rowerów grzęzły w piasku, a my pływaliśmy jak w oleju. Jednak większość trasy starałem się wybierać ubite ścieżki, aby jazda była komfortowa. Jedynie trochę nam słońca brakowało, ponieważ gęste chmury odbierały kolorytu panującej wkoło wiośnie.
Były też ciekawostki, jak np. pałac w Stawianach, rozmowa z chłopakami trenującymi ASG, stado ciekawej rasy bydła w Turostowie. Oto wycieczka okiem Ani: TUTAJ
trasa:
A oto aktualne ciekawostki z trasy, czyli ździsie: Trakt Bednarski (gm. Pobiedziska).
Droga przez Puszczę Zielonkę z Dąbrówki Kość. do Rejowca (gm.Kiszkowo).
Piaszczysta droga w Puszczy Zielonce.
Brukowana droga Rejowiec - Stawiany (gm.Skoki).
Ciekawy pałac w Stawianach (gm.Skoki) oraz zbiórka grupy ASG z Gniezna.
Na pastwisku nieopodal wsi Turostowo (gm.Kiszkowo) pasło się stado szkockiego bydła wyżynnego tzw. highland cattle. Z daleka jak żubry wyglądały.
Byk rasy szkockiego bydła wyżynnego i jego ponad metrowej rozpiętości rogi zrobiły na nas wielkie wrażenie. Ps. Ania uciekła :-)))))
Jazda polną drogą w okolicy Turostowa (gm.Kiszkowo).
polny pagórek
Okolica wsi Gniewkowo (gm.Kiszkowo).
W Łagiewnikach (gm.Pobiedziska) czekał na nas komitet powitalny w postaci kota i kaczora. Kot oczywiście w najlepsze sobie siedział na drodze i nawet nie drgnął, kiedy my obok przejechaliśmy - cwaniaczek :-)
Mimo zimnego i silnego wiatru wykręciliśmy fajnych 5 dyszek, z czego 3 dyszki w samiuśkim piachu - wszystko dzięki temu, że wiało nam w większości w plecy :-) Pozdrower miłej soboty.
Komentarze (11)
Heh, rok temu w czerwcu miałam okazje takie rude, rogate piękności podziwiać w ich ojczystym otoczeniu. A teraz nawet do Niemiec za miedzę nie można wyskoczyć. Fajna wycieczka we dwoje - wspaniale, że Wam się tak dobrze jeździ w duecie.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017