Kolejny pogodny dzień za nami. Z rana dojazd do pracy po ciemku, bo dopiero ok. 8 wstaje Słońce, ale za to z powrotem było ciekawie, po zachodzie. Zrobiłem kilka ciekawych zdjęć. Wracałem okrężną drogą po takich tam różnych fyrtlach, nawet przez PK Promno w zupełnej ciemnicy o lampce. Gdy dojechałem do Pobiedzisk, postanowiłem dokręcić kilka kilometrów do 5 dych i będąc w Borówku zatrzymałem się na toaletę przy rowie. Podczas wykonywania czynności fizjologicznej, zadarłem głowę do góry, a tam moim oczom ukazał się dziwny widok. Poza świetnie widoczną planetą Wenus zaobserwowałem przemieszczający się w rzędzie, w równych odległościach po nieboskłonie pas satelitów. Naliczyłem kilkadziesiąt obiektów, poruszających się jednostajnie w jednej linii i tylko się domyślam, że to satelity, bo może to jakieś UFO?! Jedno jest pewne, że widok to niesamowity i niecodzienny. Jeszcze nigdy czegoś podobnego nie widziałem, no może oprócz pojedynczych obiektów oświetlonych w danym momencie przez Słońce. Ciekawi mnie co to mogło być? Może jakieś satelity GPS? A może coś zupełnie innego...W każdym razie czasu miałem dość, aby zrobić temu zdjęcie. Ustawiłem na tryb nocny i na szczęście, na potwierdzenie moich obserwacji coś widać. Zapraszam zatem do galerii.
ździsie: Antek na emeryturze na lotnisku w Ligowcu.
Tyle widziałem dziś Słońca po wyjściu z pracy.
Komin EC Karolin góruje nad okolicą Poznania. 206 metrów wysokości.
Samolot
Zmierzch
Purpura nad Swarzędzem.
Wenus
A na koniec tytułowe astro obserwacje. Zdjęcie kiepskiej jakości, ale tylko na takim widać szpaler obiektów na tle nieba. Strzałkami oznaczyłem te, które na zdjęciu można dostrzec, jednak na żywo przeleciało ich kilkadziesiąt! Co o tym sądzicie?
Ciekawe co? Pozdrower :-)
Komentarze (7)
też oglądałem to zjawisko - satelitarny pociąg STARLINK / robi wrażenie...
To satelity Elon Muska - od jakiegoś czasu można je regularnie obserwować na naszym niebie. Fajnie je zobaczyć gdzieś w odludnym miejscu - mi ich jeszcze nie udało się wypatrzyć. Antków w powietrzu dawno już nie widziałem - chyba już wszystkie uziemione.
O Cie h..... To dzis mnie zaskoczyles fotami. Samoloty lubię i polatal bym, na komin bym wszedł a zdjecie na tle tego koloru super. No i satelity Muska w pyte super Panie graty
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017