Dookoła Jez. Lednickiego + udo z gęsi.
Ogólnie wycieczka udana i w super okolicznościach przyrody. Udało się zaobserwować ptaki wodne, sarny, ale także jakiś dziwny mini - helikopter oraz wisienka na torcie - kwiat mniszka lekarskiego (mlecz). Wniosek z tego taki, że ładną mamy wiosnę tej zimy.
trasa:
Na początku jedziemy asfaltem z Pobiedzisk do Węglewa - małej wioski z ciekawym, drewnianym kościółkiem. Tam też robię zdjęcie stadu gęsi, stacjonującym na pobliskim polu. Były ich tam setki, albo nawet tysiące.

droga Pobiedziska - Węglewo

stado gęsi

Pomarzanowice widziane z Węglewa (gmina Pobiedziska)

Drewniany kościółek w Węglewie.
Następnie udajemy się polną drogą w kierunku Lednogóry, gdzie obowiązkowo robimy przystanek na plaży przy Jeziorze Lednickim. Tata pije herbatę z termosu w towarzystwie Ani, a ja po cichu czmycham porobić kilka zdjęć.

Jezioro Lednickie

Łyska daje właśnie nura.

Nad Jeziorem Lednickim przelatywał taki oto mini - helikopter.
Następnie przedostajemy się na wschodnią stronę Jeziora Lednickiego, objeżdżając je dookoła. Mijamy Dziekanowice, Komorowo, Waliszewo, Imiołki, Skrzetuszewo i dojeżdżamy do Głębokiego. W Imiołkach przy brzegu Jeziora robimy drugi postój, tym razem wszyscy wyciągamy termosy i ciastka. Potem jazda polną drogą do Podarzewa, gdzie żegnamy czerwoną ze złości na wiatr Anię ;-)

Tata w towarzystwie Bolesława Chrobrego i jego wojów w Dziekanowicach.

A to moja ekipa w komplecie.

Polna droga z Podarzewa do Głębokiego.

Wieża telekomunikacyjna w okolicy wsi Ujazd (gmina Kiszkowo).

Tata w terenie.

Stado gęsi na polu w okolicy wsi Węglewo. Drugie zdjęcie tego stada, zrobione z Podarzewa od drugiej strony pola.
W tym momencie wycieczki Ania daje nogę do Pobiedzisk - zostaje jej ok. 5 km, a ja odprowadzam tatę do Wronczyna. A po drodze, w Krześlicach robię zdjęcie sarnom w oddali oraz żółtemu kwiatowi mniszka lekarskiego, który w styczniu postanowił sobie wyrosnąć. A co tam, przecież pogodę mamy tej zimy bardziej wiosenną...

Sarny na polu w Krześlicach.

Styczniowy mniszek. Co prawda nierozwinięty do końca, ale jest! Nie wiem czy to normalne.
To by było na tyle, jeśli chodzi o jazdę rowerem na dziś. Ale gwoli wyjątku pragnę dodać, że tak się dziś napatrzyłem na te Jezioro Lednickie i na te tysiące gęsi, krążące przy nim, że razem z Anią pojechaliśmy na obiad do Dziekanowic. Konkretnie do restauracji "Karczma na Lednicy" tuż przy brzegu tegoż wspaniałego jeziora.
Zamówione udko z gęsi (z własnego chowu), podane było z pyzami w ciemnym sosie, suszonymi owocami oraz świeżą kapustą i po prostu nie mogłem się powstrzymać, aby nie pokazać tutaj, na moim blogu, jakież to mamy atrakcje turystyczno - kulinarne na trasie naszej wycieczki. Gęś jadłem pierwszy raz w życiu i moje podniebienie jest pod wrażeniem jej smaku - polecam wszystkim odwiedziny tej restauracji!
Korzystając z popołudniowego pobytu w tym uroczym miejscu, zrobiłem kilka ujęć z terenu restauracji:

Restauracja Karczma na Lednicy

udko z gęsi

Jezioro Lednickie

Wiatrak koźlak w Rybitwach.

Zachód słońca na Lednicy.
Do następnego ;-)




