Dookoła Jez. Lednickiego + udo z gęsi.

Niedziela, 12 stycznia 2020 · Komentarze(9)
Kategoria 40-100 km
Wraz z Anią i moim tatą wyruszyliśmy dziś w trasę dookoła Jeziora Lednickiego. Pogoda okazała się być całkiem przyjemna, bo słońce świeciło i jadąc z wiatrem w plecy, można było poczuć ciepło promieni. Inaczej sprawa miała się, gdy nawróciliśmy i wiatr wiał nam czołowo. Na otwartych, polnych przestrzeniach dawał nam w kość, szczególnie Ani która pod koniec odbiła samotnie do domu, podczas gdy ja postanowiłem jeszcze 10 km odprowadzić tatę.

Ogólnie wycieczka udana i w super okolicznościach przyrody. Udało się zaobserwować ptaki wodne, sarny, ale także jakiś dziwny mini - helikopter oraz wisienka na torcie - kwiat mniszka lekarskiego (mlecz). Wniosek z tego taki, że ładną mamy wiosnę tej zimy.

trasa:

Na początku jedziemy asfaltem z Pobiedzisk do Węglewa - małej wioski z ciekawym, drewnianym kościółkiem. Tam też robię zdjęcie stadu gęsi, stacjonującym na pobliskim polu. Były ich tam setki, albo nawet tysiące.

droga Pobiedziska - Węglewo


stado gęsi


Pomarzanowice widziane z Węglewa (gmina Pobiedziska)


Drewniany kościółek w Węglewie.

Następnie udajemy się polną drogą w kierunku Lednogóry, gdzie obowiązkowo robimy przystanek na plaży przy Jeziorze Lednickim. Tata pije herbatę z termosu w towarzystwie Ani, a ja po cichu czmycham porobić kilka zdjęć.

Jezioro Lednickie


Łyska daje właśnie nura.


Nad Jeziorem Lednickim przelatywał taki oto mini - helikopter.

Następnie przedostajemy się na wschodnią stronę Jeziora Lednickiego, objeżdżając je dookoła. Mijamy Dziekanowice, Komorowo, Waliszewo, Imiołki, Skrzetuszewo i dojeżdżamy do Głębokiego. W Imiołkach przy brzegu Jeziora robimy drugi postój, tym razem wszyscy wyciągamy termosy i ciastka. Potem jazda polną drogą do Podarzewa, gdzie żegnamy czerwoną ze złości na wiatr Anię ;-)

Tata w towarzystwie Bolesława Chrobrego i jego wojów w Dziekanowicach.


A to moja ekipa w komplecie.


Polna droga z Podarzewa do Głębokiego.


Wieża telekomunikacyjna w okolicy wsi Ujazd (gmina Kiszkowo).


Tata w terenie.


Stado gęsi na polu w okolicy wsi Węglewo. Drugie zdjęcie tego stada, zrobione z Podarzewa od drugiej strony pola.

W tym momencie wycieczki Ania daje nogę do Pobiedzisk - zostaje jej ok. 5 km, a ja odprowadzam tatę do Wronczyna. A po drodze, w Krześlicach robię zdjęcie sarnom w oddali oraz żółtemu kwiatowi mniszka lekarskiego, który w styczniu postanowił sobie wyrosnąć. A co tam, przecież pogodę mamy tej zimy bardziej wiosenną...

Sarny na polu w Krześlicach.


Styczniowy mniszek. Co prawda nierozwinięty do końca, ale jest! Nie wiem czy to normalne.

To by było na tyle, jeśli chodzi o jazdę rowerem na dziś. Ale gwoli wyjątku pragnę dodać, że tak się dziś napatrzyłem na te Jezioro Lednickie i na te tysiące gęsi, krążące przy nim, że razem z Anią pojechaliśmy na obiad do Dziekanowic. Konkretnie do restauracji "Karczma na Lednicy" tuż przy brzegu tegoż wspaniałego jeziora.
Zamówione udko z gęsi (z własnego chowu), podane było z pyzami w ciemnym sosie, suszonymi owocami oraz świeżą kapustą i po prostu nie mogłem się powstrzymać, aby nie pokazać tutaj, na moim blogu, jakież to mamy atrakcje turystyczno - kulinarne na trasie naszej wycieczki. Gęś jadłem pierwszy raz w życiu i moje podniebienie jest pod wrażeniem jej smaku - polecam wszystkim odwiedziny tej restauracji!
Korzystając z popołudniowego pobytu w tym uroczym miejscu, zrobiłem kilka ujęć z terenu restauracji:

Restauracja Karczma na Lednicy


udko z gęsi


Jezioro Lednickie


Wiatrak koźlak w Rybitwach.


Zachód słońca na Lednicy.

Do następnego ;-)

Komentarze (9)

Fajnie dotleniony w zielonych terenach. Super wypadzik i super pogoda

Roadrunner1984 19:06 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Lapec - przyznaj się, że strzelałeś :) Nie do gęsi, oczywiście :)

Trollking 13:32 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Skąd ja wiedziałem że Trollking się nie zachwyci takim pysznym widokiem? ;)

Ja dla odmiany z obiadu bym kapustę wyrzucił :D

Lapec 08:27 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Wiatraki i wiatrakowiec, olbrzymie stado gęsi, sarny i łyska, styczniowy mniszek oraz polna droga z Podarzewa do Głębokiego, zdawałoby się zwykła polna droga, ale pokazałeś jej niezwykłość :)
Jedna z lepszych fotorelacji jakie zdarzyło mi się znaleźć na BS!

malarz 05:13 poniedziałek, 13 stycznia 2020

Ja wyjątkowo się nie zachwycę kulinarnie, ale już widokiem gęsi w innej, żywej formie - owszem :) Na moich trasach spotykam pojedyncze stada, ale one liczą jakieś kilkanaście sztuk - tutaj musiał być jakiś zlot. Może z okazji WOŚP? :)

Ciekawa relacja, nawet bardzo :)

Trollking 21:17 niedziela, 12 stycznia 2020

Jakie smakowite zakończenie udanej wycieczki w miłym towarzystwie. Super zdjęcia - jak zwykle na Twoim blogu.

tanova 20:19 niedziela, 12 stycznia 2020

Takie stado robi jeszcze większe wrażenie jak się wzbije w powietrze - furkot niesamowity.
Wody w Lednickim widzę że nadal bardzo mało. Udkiem smaka narobiłeś - idę zobaczyć co jest do zjedzenia :)

sebekfireman 18:48 niedziela, 12 stycznia 2020

Ostatnio też jadłem udko kaczki, Mniam mniam. Spoko zdjęcia i udana wyrypa ;)

WolnyDuchem 18:21 niedziela, 12 stycznia 2020

Tym latającym cudem moim zdaniem jest wiatrakowiec.
Fotka udka (mniam) i zachodu wspaniałe.

robd 18:02 niedziela, 12 stycznia 2020
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!