Wyjechałem lekko po 17:00 z zamiarem przejechania jakiejś "20". Wróciłem lekko po 20:00 z "50" na liczniku! Czasami tak się właśnie układa podczas jazdy, że noga podaje i plany szybko ulegają korektom. I właśnie mój dzisiejszy cel - Jezioro Lednickie w Rybitwach uległ korekcie, kiedy zawitałem na plaży pełen sił i z niedosytem. Padło na wieś Zakrzewo w gminie Kłecko, a konkretnie chciałem zobaczyć, czy tamtejszy przepiękny pałac Albina Węsierskiego jest nocą oświetlony. Po zajechaniu do celu, okazało się, że budynek posiada oświetlenie, ale na tyle słabe, że spektakularnego zdjęcia zrobić się nie dało. Mimo wszystko i tak było go trochę widać i jestem bardzo zadowolony, że tam byłem. Potem widoków nie miałem pięknych, ale mogłem za to skupić się na samym pedałowaniu, dlatego średnia nieco wyższa niż zwykle, ponieważ nic mnie nie rozpraszało. Jazda nocą przez te wszystkie wioski ma swój niepowtarzalny klimat. trasa:
nocne 2 ździsie: Takiemu łosiowi blasku nie brakuje. Napotkany w Latalicach.
Pałac Albina Węsierskiego w Zakrzewie (gm.Kłecko) z XIXw.
Do następnego ;-)
Komentarze (4)
Łoś kurŁa , ale podświetlony zwierz hueaheuhau ostro startujesz z nowym rokiem, ja mam blokadę psychiczną związaną z wyjazdem do pracy
Ciekawe info co do tego pałacu: "Obecnie właścicielem pałacu jest Santander Bank Polska, a w zamku odbywają się szkolenia pracowników oraz spotkania przedstawicieli biznesu i polityki z kraju i zagranicy. Do znanych osobistości, które tu gościły, należą: Margaret Thatcher i Mary Robinson – prezydent Irlandii". Prócz tego, że szkoli się tam korpo, reszta brzmi całkiem fajnie :)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017