przygoda z bażantem

Sobota, 21 września 2019 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km
Jadę sobie drogą polną. Po lewej stronie kukurydza, po prawej ściernisko. Jadę sobie spokojnie i w ciszy. Przez chwilkę z tego spokoju zacząłem sobie nawet coś tam nucić pod nosem. Kiedy to nagle z kukurydzy, tuż obok mnie wyleciał spłoszony bażant, łopotając skrzydłami i wydając taki jakiś gulgoczący dźwięk. Tak się wystraszyłem, że w momencie krzyknąłem: "Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa", a kask podniósł mi się do góry przez najeżone włosy na głowie!
Najgorsze w tym wszystkim był fakt, że kiedy się tak wystraszyłem i wydałem te: "Aaaaaaaa......" obejrzałem się do tyłu, a za mną jechał jakiś gościu rowerem?! Na tym bezludnym polu - pomyślałem. Nagle się kur.....zjawił i słyszał ten mój jęk przerażenia. Jaka poruta, sobie pomyślałem i udałem, że muszę zrobić krótki postój na zdjęcie, żeby ten gość mnie wyprzedził. Kiedy się do mnie zbliżył, kątem oka spojrzałem na niego. Powiedział mi cześć, ale też na jego twarzy widoczny był jakiś taki podejrzany uśmieszek. Pewnie widział i słyszał to całe zajście i było mu do śmiechu. Mówię wam - wstyd jak ch.....j!
Potem jechałem i śmiałem się z tego bażanta, że aż ludzie myśleli że jestem wariatem, bo jadę przez las i śmieję się na głos :-)

Jeśli o trasę chodzi, to było dziś sporo terenu. Najpierw do Wierzonki, przeziębionemu ojcu książkę zawieźć do poczytania w trakcie kataru. Potem strzałka nad Jez. Kowalskie, aby następnie przedostać się drogami wśród kukurydzy (bażant) do Puszczy Zielonki, na skraju której zobaczyłem jak tam sprawa wygląda w Bednarach na Agro Show. Tam jak zwykle tysiące ludzi i zakaz wjazdu rowerami na teren wystawy :-( Te całe Ago Show to chyba największa tego typu impra w Polsce, bo aut na drogach tysiące, aż się korki na wsiach tworzyły. Po wydostaniu się z Bednarów, przez Krześlice przejechałem do Złotniczek nad Jez. Jerzyńskie, a potem do domu.

Fajnie się kręciło i to zupełnie solo. Dawno już samemu nie jeździłem...teraz kiedy wraz z Anią dzielę pasję do roweru, to jadąc samemu dziwnie się czuję :-)

trasa: Pobiedziska - Promno Stacja - Jerzykowo - Bugaj - Wierzonka - Barcinek - Karłowice - Skorzęcin - Tuczno - Odrzykożuch - Stęszewko - Bednary - Krześlice - Złotniczki - Nadrożno - Pobiedziska.

ździsie:

Barcinek - tama zaporowa nad Jeziorem Kowalskim.


Nie, to nie ta droga z bażantem.....ale podobna :-)  Barcinek - Karłowice.


PK Puszcza Zielonka. Odrzykożuch - Stęszewko.


Agro Show


pałac w Krześlicach


Mój wierny biały rumak. Towarzyszy mi już tyle lat i wciąż daje wielką frajdę z prowadzenia. FELT trzyma fason.


Jezioro Jerzyńskie


Komentarze (5)

Pewnie bażant wystraszył się nie mniej od Ciebie. Ciekawe, czy inne bażanty też się z niego podśmiechiwały?

tanova 17:30 niedziela, 22 września 2019

Musiała być beka uhuqhuhauhueha, a takiego białasa sam bym chciał :D

Roadrunner1984 15:41 niedziela, 22 września 2019

Bażant to przynajmniej jakiś większy zawodnik ... mnie raz do zeskoczenia z roweru zmusił lecący prosto na mnie gołąbek pokoju :D

tmxs 07:33 niedziela, 22 września 2019

Tak, rower wciąż wygląda godnie :)

Bażanty potrafią zaskoczyć, to fakt - mi kiedyś wyleciał taki na poznańskim Strzeszynie na drogę, ale zapieprzał jakby miał motorek w... ogonie, więc nawet nie domagam się od Ciebie zdjęcia z okazji "aaaaaa...", bo pewnie już przy trzeciej literce go nie było widać :)

Fajny wpis tak w ogóle :)

Trollking 20:22 sobota, 21 września 2019

Pięknie prezentuje się ten rowerek :)

jelon85 20:00 sobota, 21 września 2019
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!