z tatą

Niedziela, 9 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km
Niedziela była przeznaczona na rowerowe spotkanie z moim tatą. Najpierw podjechałem do rodzinnej Wierzonki, a potem już wspólnie pokręciliśmy po naszych ulubionych fyrtlach. Każda chwila na rowerze z tatą jest najlepsza, jednak wszystko co dobre, szybko się kończy i gdzieś w połowie drogi między Wierzonką i Pobiedziskami, musieliśmy się rozstać i wracać do siebie.
Kręciliśmy po trzech gminach: Swarzędz, Czerwonak i Pobiedziska.
Na rozstaju dróg spotkaliśmy zupełnie przypadkowo Piotrasa z rodziną na rowerach, więc zrobiło się wesoło. Testowałem pomarańczowego klasyka wprost ze Szwecji, na którym podjechała żona Piotrasa.

Manewry helikopterem na polu w Karłowicach.


asfaltowa droga Kowalskie - Kołatka


Oto całe to dzisiejsze towarzystwo :-)


Jak to się przerzucało?


Komentarze (3)

Taka rodzinna niedziela,popieram.

strus 09:01 poniedziałek, 10 czerwca 2019

Ja miałem takie kiedys w Wagancie Sport - to była czeskie Favorit.

robd 21:07 niedziela, 9 czerwca 2019

O, czyżby manetki na ramie? Miałem takie w swojej pierwszej "szosie" (24 cale, jakiś Romet dla jeszcze niedojrzałych), ta wajcha była niezawodna :)

Fajne kręcenie, a spotkanie zaiste pokoleniowe :)

Trollking 21:00 niedziela, 9 czerwca 2019
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!