praca + Ania

Czwartek, 30 maja 2019 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km, dpd
Kolejny dzionek dojazdu do pracy rowerem zaliczony i kolejny raz Ania wyjechała po mnie, aby towarzyszyć mi w drodze powrotnej do domu. Towarzystwo Ani pozwala mi zapomnieć o umęczonych mięśniach nóg podczas pracy. Tak właśnie - umęczonych! Kiedyś kolega używał w pracy krokomierz i wyszło mu średnio 15km przebytego dystansu podczas 8h/dzień obsługi klienta w sklepie, więc nogi mam ciężkie jak z cementu.
W drodze powrotnej jechaliśmy w większości terenowymi ścieżkami przez Kobylnicę, Katarzynki, Uzarzewo i Park Krajobrazowy Promno.

ździsie:

Felt pod świerkiem w Kobylnicy.


Szuter w Katarzynkach.


Pagórki w Katarzynkach.


Balon nad Anią w Pobiedziskach.



Komentarze (5)

W drugą stronę też źle jest. Ja np. siedzę całe dnie za biurkiem tylko i jakbym na rower nie wychodził to chyba by mi odwaliło :D

marcingt 09:56 piątek, 31 maja 2019

Pagórki w Katarzynkach oraz dystans na nogach w pracy robią wrażenie!

malarz 04:16 piątek, 31 maja 2019

Dlatego właśnie część wielkopowierzchniowych sklepów funduje swoim pracownikom hulajnogi elektryczne do jazdy w pracy. I tam najlepiej, żeby zostały :)

Trollking 21:25 czwartek, 30 maja 2019

Dzisiaj bez pany? Nuuuda.... ;)

kubolsky 19:44 czwartek, 30 maja 2019
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!