dolina Cybiny + spotkanie z zaskrońcem
Pogoda wyśmienita na rower, choć niekiedy powiewało w twarz to i tak było to ciepłe powietrze. Czasem jazdę utrudniał sypki piasek, który na polnych drogach przypominał bardziej mikro pył, który barwił na szaro nasze rowery i buty. Mimo tego w terenie wykręciliśmy dziś ponad 30 km.
No właśnie buty! Ania po raz pierwszy w życiu jechała dziś w butach spd. Jakie były jej wrażenia z jazdy to już na jej blogu (wkrótce). Ale ja jako obserwator, stwierdzam, że to "kobieta z jajami", która niczego się nie boi - Ania jechała po prostu tak, jakby od zawsze miała wpięte bloki w zatrzask. Zrobiła na mnie wrażenie i jestem z niej dumny.
Najciekawszą rzeczą widzianą po drodze był dla mnie zaskroniec zwyczajny. Ten ze zdjęcia nie miał więcej jak 80 cm, ale ładnie na nas syczał kiedy zbliżyliśmy obiektywy aparatów. Kiedyś chwytałem te węże własnoręcznie, ale teraz tego nie robię, bo nie stresuję niepotrzebnie zwierzęcia i wolałbym uniknąć tego smrodu, którym zestresowany zaskroniec sika na napastnika w celach obronnych.
trasa:
ździsie:

Ania przyzwyczaja się do spd.

Zadowolona Ania na tle kwitnącego rzepaku.

zaskroniec zwyczajny

zaskroniec zwyczajny

dolina Cybny - Gortatowo

dolina Cybiny - Gortatowo

Jezioro Swarzędzkie
Ps.Tym co wierzą życzę rowerowych świąt, a tym co nie wierzą dużo roweru. :-)))




