Jezioro Kowalskie
Po kilkunastu kilometrach dopadła nas nawałnica. Lało, wiało i biło gradem, że aż się wystraszyliśmy. Jednak po kilku minutach wyszło piękne słoneczko i mogliśmy schnąć i jechać dalej nad Jezioro Kowalskie.
Nie będę pisał jak mi to ciężko wsiąść na rower po 2 tygodniach przerwy, bo ciężko nie było. Jedynie tylko jakoś tak szkoda utraconych kilometrów...Przeczytałem za to kolejną książkę i podszlifowałem jazdę na nartach, więc nie powiem aby to był czas stracony :-)

Nasz schron przeciwgradowy w Kołacie.

Na Jeziorze Kowalskim dziś spora fala.

Teren słynnej z mojego bloga skarpy w Jerzykowie z widokiem na cały zalew, został wykupiony przez prywatnego gościa i jest zakaz wjazdu. Takie czasy - kapitalizm kur.....a. Niech mi jeszcze Puszczę Zielonkę wykupi.

Oto książka "łyknięta" w kilka dni. Autora z pewnością znacie z tv. Moim zdaniem książka unikatowa pod względem przyrodniczym. Polecam jego kanał na YT - Tutaj




