praca

Środa, 5 grudnia 2018 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km, dpd
Zaraz po wyjeździe z domu, ze względu na szklankę na drodze, musiałem zmodyfikować trasę tak, aby dla bezpieczeństwa maksymalnie ominąć asfalty. Jechałem zatem w większości po drogach leśno - polnych witając w pracy o wschodzie słońca.
Jak się okazało Słońce świeciło przez cały mój pobyt w pracy, a kiedy z niej wyjechałem schowało się za horyzont racząc mnie tylko ostatkami purpurowej poświaty.

Widok na komin EC Poznań Karolin (205 m) po wyjściu z pracy. I tyle dziś dnia na rowerze zażyłem. Dni są już takie krótkie...

Komentarze (5)

powoli na okres zimowy trzeba będzie się przerzucić na jazdę terenową :)

tony1974 10:15 piątek, 7 grudnia 2018

Przydatne w okresie zimowym są wszelkie kominy: dymowe, spalinowe, termoaktywne dla rowerzystów...

malarz 05:25 czwartek, 6 grudnia 2018

To samo rankiem przeżywałem. Korygowałem trasę, by uciec z asfaltu. Chociaż, ja aż takiej alternatywy nie miałem. Niemniej zawsze lepiej było pojechać asfaltem 14 km, zamiast 19 :D

maniek1981 22:35 środa, 5 grudnia 2018

PS. a skoro masz tak blisko, to wiesz coś może więcej, jak tam losy platformy dla sokołów na kominie ze zdjęcia? :)

(http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,22645544,sokoly-wroca-do-poznania.html)

Trollking 20:42 środa, 5 grudnia 2018

Spokojnie, zostały niecałe trzy tygodnie i znów zacznie być więcej dnia :)

Wyobrażam sobie, jaką szklankę musiałeś zastać - ja ruszałem koło 11 i dopiero można było uznać, że się roztapia.

Trollking 20:37 środa, 5 grudnia 2018
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!